poniedziałek, 2 listopada 2020

Otwieranie drzwi na oścież

Koniec.

Od takich słów nie powinno się zaczynać rozmowy. Czasami jednak koniec jest jedyną możliwością nowego początku. Trwanie u schyłku czegoś, co już nie istnieje zwyczajnie nie ma sensu.

Kochani. Kończy się moja przygoda z Ja, ty i 2 psy. Zmiany w życiu osobistym spowodowały, że- jak to mawiają w mediach- format się wyczerpał. Stanęłam przed prostym wyborem. Trwać dalej w ciemnym i dusznym pomieszczeniu lub otworzyć drzwi na oścież i ruszyć przed siebie. Przyszedł ten moment w życiu, gdy należało rozejrzeć się dokoła i określić jasno i klarownie, co jest mi po drodze i pozwala mi się rozwijać, a co trzyma mnie w uścisku i dusi.

Nadal jestem. Znajdziecie mnie na blogu Kupiliśmy dworek, gdzie dalej będę snuć swoje opowieści. Oczywiście, że z psem w tle. Jakżeby inaczej! Ale to właśnie tam- w tym miejscu, wśród tych ludzi i z tymi pomysłami w głowie zamierzam skoncentrować całą swoją energię twórczą. Z dniem 2 listopada tego roku blog Ja, ty i 2 psy oraz wspierająca go strona na facebooku przestają istnieć. Do czasu usunięcia będą jeszcze widoczne, jednakże żadne nowe treści nie będą na nich publikowane.

Dziękuję Wam wszystkim. Za bycie gdzieś tam w internetach. Za wspieranie mnie. Za śledzenie naszych psioludzkich poczynań. Tworzenie tego bloga było cudowną przygodą, która zaowocowała wydaniem książki oraz wieloma wzbogacającymi przyjaźniami.

Hotelik dla psiaków, który w ostatnim czasie prowadziłam i promowałam na blogu i fb nadal działa i przyjmuje Wasze pieseły na wczasy. Znajdziecie go tutaj: Pupil Hotel

A małe pomaganie... Cóż. Już nie takie małe. Od ponad roku jestem dumna i szczęśliwa z możliwości współtworzenia i budowania Stowarzyszenia na Rzecz Zwierząt USZY DO GÓRY. Działamy i pomagamy psiakom i kociakom w całym powiecie płońskim.

Życie to taki pijany kierowca autobusu. Nie zwraca uwagi na to, czy ktoś wsiada, czy wysiada. Nie przejmuje się przepisami drogowymi. Nie zwalnia. A przystanki robi w najmniej odpowiednim momencie. Cóż innego nam pozostaje, jak tylko zapiąć pasy i cieszyć się jazdą. Mimo wszystko.

Dziękuję i przytulam Was wszystkich mocno do serca,

Zuzia Ingielewicz



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza