sobota, 9 stycznia 2016

O obowiązku bycia przyjacielem, czyli jak to jest z tym posiadaniem psa

Często słyszę od znajomych pytania dotyczące posiadania psa. Wygląda na to, że posiadanie psa jawi się wielu ludziom jako ogromny obowiązek i obciążenie. Dwa psy to już niewyobrażalny ogrom pracy. Jak ja w ogóle mogę robić coś poza chodzeniem na spacery i karmieniem moich dwóch smoków.


Zgadzam się. Bycie towarzyszem psa jest czasochłonne. I czasami fizycznie ciężkie. Zwłaszcza w tych chwilach, gdy czujemy się gorzej- z powodu choroby, czy zmęczenia- a pies siada przy drzwiach i tęsknie spogląda na smycz. Tylko, że... Jeśli faktycznie decydujemy się być towarzyszem naszego psa, to cała ta czasochłonność przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Dla naszego psa jesteśmy całym jego światem. On nieuchronnie staje się wielką częścią naszego świata. Nie potrafię sobie już wyobrazić, jak wyglądałoby nasze życie bez tej psiej części. Na pewno wyglądałoby nieco inaczej. Prawda jest taka, że wiele życiowych oraz codziennych wyborów dokonujemy z myślą o naszych psach. Na wakacje staramy się jeździć w miejsca, gdzie pies nie będzie przeszkadzał, a my będziemy mogli chodzić na długie spacery. Nie jest to dla nas żadnym kłopotem, bo nigdy nie byliśmy wielkimi fanami hoteli typu all inclusive i wycieczek organizowanych. Jeśli umawiamy się z przyjaciółmi na jakiś wypad na miasto lub spotkanie, to zawsze w godzinach "po spacerze" i staramy się, by spacer był aktywny. Zmęczonemu psu łatwiej znosi się nudę. Nasi najbliżsi znajomi wiedzą, że mamy w domu szczeniola i nie gniewają się, jeśli podczas spotkania mówię, że musimy już iść, bo Koperek sam w domu. Choć przyznaję, zdarzyło mi się stracić przyjaciela, gdy Buba była szczeniakiem. Kolejne przekładanie wyjścia na kawę, bo szczeniaka boli brzuszek i nie spałam w nocy okazało się nie być przekonującym argumentem. O tym, że na zakupach wkładam do koszyka również składniki na psi obiad już wiecie. Chyba nie potrafiłabym już robić zakupów tylko dla siebie. Zdaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy totalnymi psiarzami, gdy po przeprowadzce na wieś pierwsze, co zrobiliśmy, to ustawiliśmy psie miski i wybraliśmy miejsce na psie posłania. Dużo psich posłań, bo pieseły śpią na swoich posłankach w naszej sypialni, ale mają też legowiska w gabinecie i kuchni, czyli dwóch miejscach, w których spędzamy najwięcej czasu.

Czy posiadanie psa to ogromny obowiązek? Gdy rano (o szóstej) budzi mnie przeciągliwy ziew Koperka i sapanie Buby oznaczające, że już wstaliśmy i chce nam się siusiu, to nie myślę o tym, jak bardzo nie chce mi się wyjść i jakie to moje życie jest straszne, bo mam taki ciężki obowiązek wyprowadzania psów. O szóstej rano w ogóle nie wiele myślę ;) Przeciwnie- wyskakuję z łóżka, jak z procy, w biegu naciągam ciepłe, zimowe spodnie i w kurtce narzuconej na piżamę wybiegamy na pierwszy spacer. Koperek ma niecałe pół roku i, choć w ciągu dnia udaje mu się cierpliwie doczekać do kolejnego spaceru, rano- po całej nocy przespanej głębokim snem- wolałabym nie testować wytrzymałości jego pęcherza. Gdybym nie miała psów, to prawdopodobnie nikt nie namówiłby mnie do wyjścia na mróz o tak wczesnej porze. Ale mam psy. I ten poranny spacer to nie przykry obowiązek, ale zwykła przyjacielska powinność. Gdybyś miał dziecko- zapytałam kiedyś kolegę, który sugerował, że można by psa wyprowadzać tylko dwa razy dziennie, bo trzy to by mu się nie chciało- i ono bardzo chciałoby siusiu, to co? Nie zaprowadziłbyś do toalety?

Ale pies to nie dziecko- padła odpowiedź. Taką odpowiedź słyszę zresztą bardzo często. Pies to nie dziecko, pies to nie człowiek, pies to tylko pies.

Pies to AŻ pies. Sama niejednokrotnie podkreślałam, że nie powinno się go traktować, jak dziecka, bo to zupełnie inna para kaloszy, ale prawda jest taka, że emocje jakimi obdarzamy dziecko, są bardzo podobne do tych, jakimi obdarzamy psa. Troska. Opiekuńczość. Konsekwentne wychowanie. Ciepło. Dbałość o zdrowie. Chęć wspólnego spędzania czasu i przyglądania się, jak rośnie i zdobywa kolejne szczyty swojego rozwoju. To wszystko pojawia się w chwili, gdy do naszego życia wkracza mała istotka potrzebująca nas i nas kochająca. Dziecko. Lub pies.

Posiadanie psa to nie przykry obowiązek. To prawdziwe błogosławieństwo. Ale tylko jeśli wykasujemy ze swojego myślenia zwroty typu "to tylko pies". Jeśli zobaczymy w psie to, czym jest na prawdę. Najwierniejszego towarzysza życia, jakiego można mieć.

Tylko wtedy okaże się, że nasz dom jest pobłogosławiony jego obecnością. Bo to on sprawia, że domownicy mają tyle powodów do radości i wspólnego spędzania czasu. To on kładzie się w nogach, gdy nam smutno. To on "każe" ubrać się ciepło i wyjść oglądać cały ten piękny świat z bliska. To on przegania poczucie pustki po stracie ukochanej osoby i on sprawia, że nasze życie wydaje się być kompletne.

Ale. Duże ALE. Ja nikogo na posiadanie psiego towarzysza nie namawiam. Byłoby znacznie mniej smutnych psich historii na świecie, gdyby wszyscy zdawali sobie sprawę, że psia przyjaźń nie jest na chwilę, ale na paręnaście lat. I że, jak każda przyjaźń, relacja z psem czasami wymaga poświęceń.

15 komentarzy:

  1. my rozwiązaliśmy problem psiego wychodzenia na sisusiu :) W drzwiach zostały zamontowane drzwi dla piesów, takie z magnetyczną zasłoną. Psy przeszczęśliwe bo chodzą jak tylko im się umyśli a my nie biegamy w tę i nazad do zamykania za nimi drzwi, które zawsze same otwierały. Podwórko ogrodzone, więc nie boimy się, że psy zaginą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny pomysł! Kojarzy mi się z amerykańskimi filmami :) U nas byłby jednak problem. Buba wypuszczona sama na dwór siada na progu przy drzwiach i... Czeka na spacer ;)

      Usuń
  2. Zgadzamy się w całej rozciągłości. Moje człowieki całe swoje życie musiały mi podporządkować, bo mieszkamy w bloku a ja mam problemy z zostawaniem w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och. JAk udało Wam się to zorganizować? Pytam, bo myślę, że wiele osób (i psów) ma podobny problem.

      Usuń
  3. Dokładnie. Pies to nie dodatek do naszego życia, który ma powiązanie z przykrymi czynnościami wokół niego. Pies to ktoś, osobowość, członek rodziny.
    Nie wyobrażam sobie teraz życia baz moich zwierząt. Chociaż Nero to uosobienie diabła w labkowej skórze, to nie mogę pojąć tego, jak będzie wyglądało moje życie bez Niego. Niko to ina para kaloszy, z nim jest łatwiej, na spacerach się nie stresuję, tylko wypoczywam. Wiem teraz że bez tych dwóch psich istot nie miała bym szans być tym, kim teraz jestem.
    Czasami gdy jestem choć kilka dni bez moich psów, nie mogę się odnaleść. Gdzie spacery, zabawa, posiłki, szkolenie, wspólne bieganie, mycie łap przed wejściem, pielęgnacja? a przede wszystkim: gdzie są psy? Mokre nosy, merdające, ogony, brudne łapy, kłaki sierści na bluzkach i spodniach. Gdzie ta miłość dwóch par najpiękniejszych psich oczu? Teraz uświadomiłam sobie że bez tego całego "zamieszania" nie potrafiłabym żyć...
    I na koniec dodam tylko tyle. Nie ważne ile mamy psów. Jeżeli my kochamy je, a one nas, wszystko da się pogodzić. Kiedyś miałam cztery psiaki i do wspólnego życia trzeba było podejść ekonomicznie i z pomysłem, ale było warto :)
    http://psiolubni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :) A co do tych brudnych łąp... Moja mama ma zdecydowanie bardziej pedantyczne podejście do kwestii porządku w domu i wprost nie może się nadziwić, jak mnie może nie przeszkadzać, że pies się brudzi i nanosi piach do domu (pomimo wycierania łap). A ja mam już zboczenie na tym punkcie, bo gdy jestem gdzieś, gdzie jest idealnie czysta podłoga, to nie potrafię poczuć się, jak w domu :)

      Usuń
  4. Witaj. Dla mnie pies, to super istota. Dzięki Niemu, nie rozsypałam się po śmierci (nagłej) Męża. To, że musiałam się ubrać i wyjść z domu 4 razy dziennie na spacer, że musiałam zadbać o Niego, to było ważne. Dla Niego i nie tylko zrobiłam prawo jazdy, żeby łatwiej mi było odwozić Go do Mamy, gdy idę do pracy na 10 godzin i nie chcę, żeby psina siedziała sama w domu. Mam też do kogo się odezwać, gdy jesteśmy w domu. Tak na marginesie - mój pies, gdy zrobi się cieplej, znów będzie ze mną pracował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam kiedyś, że pies to brakujący element w sercu niektórych osób. Ale tylko tych o wyjątkowo dużym sercu. Faktycznie jeśli raz przywiążemy się do psiego towarzysza, trudno nam już później żyć bez niego :)

      Usuń
    2. Tak właśnie. Gdy go nie miałam byłam bez serca..

      Usuń
  5. Uważam, że posiadanie psa to bardzo duży obowiązek, a przed kupnem/adopcją należy to przemyśleć. Wielu ludzi traktuje posiadanie psa jako "coś" dodatkowego, pod napływem emocji decydują się, nie myśląc o przyszłości. A odpowiednie wychowanie i nauka psa to bardzo ciężka i czasami żmudna robota. Po miesiącu nudzi się i jest ciągłe narzekanie, że pies jest zły, nic nie rozumie, a standardowy tekst "ten pies jest głupi".. My kupując psa też byliśmy pod wpływem emocji, ale ja zdawałem sobie sprawę jakie to jest poświęcenie. Siberian Husky musi mieć wiele ruchu, od czasu kiedy zaczęliśmy biegać, Szary stał się moją motywacją i zachętą do stawiania nowych celów. Całe moje życie dużo się zmieniło, do natłoku obowiązków jak praca, szkoła doszedł jeszcze pies który nie rozumie, że muszę się uczyć tylko cierpliwie czeka aż pójdziemy na spacer lub pobawimy się.Zmiana jak dla mnie na wielki plus! Umiem teraz lepiej zarządzać swoim czasem, by móc poświęcić kilka godzin dla Szarego, który zawsze wita mnie po przyjściu do domu. Stał się członkiem naszej rodziny, który zawsze jest radosny i zaraża nas swoją energią. A rozmowy z domownikami to po prostu opowieści co dzisiaj fajnego Szary zrobił!:)
    Jest to duży obowiązek, który może stać się prawdziwą przyjemnością jeśli przed zakupem zaakceptujemy zmiany, które pewnie nastąpią. Pies powinien być traktowany przez ludzi nie jak ZABAWKA, ale jako nowy członek rodziny, któremu też jest potrzebna nasza uwaga i ciepło. Ludzie muszą zmienić swoje myślenie o psach, by te nie kończyły całymi dniami w kojcu lub po prostu wyrzucone gdzieś w lesie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amen :) Zgadzam się całym sercem. Pozdrawiamy Was i Szarego :)

      Usuń
  6. Również zgadzam się w 99% z wpisem. Psy to naprawdę super przyjaciele, każdy powinien mieć takiego!

    OdpowiedzUsuń
  7. Pies to przyjaciel do konca zycia mojego lub jego. Oby trwała ta przyjazn jak najdłużej.
    Zapraszamy na naszą stronę i bloga z poradami behawiorystycznymi i poradami z zakresu pielęgnacji psów, Strzyżenia, kąpieli, trymowania itp
    http://psiapieknosc.pl/
    http://psiapieknosc.pl/blog

    OdpowiedzUsuń
  8. Dlatego włos mi się na głowie jeży (a mojemu Batonowi sierść) kiedy czytam w mediach społecznościowych ogłoszenia typu "oddam w dobre ręce mojego psa, niestety muszę go oddać bo bla bla bla". Zastanawiam się czy taki jegomość matkę też by oddał bo coś tam coś tam. Zupełny brak odpowiedzialności. Na szczęście takie przypadki są odpowiednio piętnowane przez tych którzy wiedzą co dla człowieka znaczy pies.

    OdpowiedzUsuń