środa, 2 grudnia 2015

O zawartości kubka w ubranku, czyli gorąca czekolada z żurawiną

Dni skróciły się do minimum. Zaczęłam nosić na spacer w kieszeni odblaskowe kamizelki. Jedną dla mnie i jedną dla Buby. Koperek swojej jeszcze się nie dorobił. Natomiast skutecznie próbuje zedrzeć z grzbietu kamizelkę Buby, gdy tylko ją na bubolowe plecy założę. Zdarza nam się coraz częściej wracać ze spaceru po zmroku, chociaż wychodzimy, gdy jest jeszcze dzień.

A po powrocie... Niczego tak bardzo nie pragniemy, jak ciepła. Ciepłego posłanka dla psów i ciepłego kubka dla mnie. Zresztą nie byle jakiego kubka. Mojego ukochanego kubka w ubranku. Podobne kubki (i nie tylko) znajdziecie w sklepie Proste Wzory. Prowadzi go Karolina- cudowna kobietka. Mama, żona, architektka wnętrz i artystyczna dusza. Zajrzyjcie do niej koniecznie.

A w moim ulubionym kubku niepodzielnie rządzi kawa. Kawa po warszawsku, zwana przez mojego tatę smołą :) Ot, takie stare przyzwyczajenie :) Chociaż ostatnio mogłabym pić codziennie czekoladę. Boską, gęstą i bardzo słodką czekoladę. Z lekką nutką kwaskowej żurawiny :)


 Gorąca czekolada z żurawiną

Składniki:
  • pół litra mleka 3,2%
  • 2 tabliczki czekolady (użyłam jednej gorzkiej i jednej mlecznej)
  • łyżka drobno pokrojonej żurawiny
  • szczypta soli
  • odrobina śmietanki 36%
Mleko przelewamy do garnuszka. Najlepiej użyć takiego z podwójnym dnem. Ja dodatkowo położyłam na palniku blaszkę zapobiegającą przypaleniom. Do mleka wkruszamy czekoladę, dodajemy szczyptę soli (dla zrównoważenia ogromu słodkości) i żurawinę. Podgrzewamy na małym ogniu. Uważajcie, żeby mleka nie zagotować, bo zrobi się kożuch. Gdy tylko czekolada zacznie się rozpuszczać, mieszamy. Mieszamy i podgrzewamy tak długo, aż kolor będzie jednolity, a w napoju nie będzie grudek. Przelewamy do kubków i dodajemy kleks śmietanki :) Smacznego!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz