poniedziałek, 21 grudnia 2015

O byciu grzecznym chłopczykiem, czyli wigilijna pasta rybna dla psa i kota też

Nadszedł ten czas, gdy zdecydowaną większość dnia spędzam w kuchni. Mieszam, doprawiam i zagniatam. Uwielbiam to. Jak dla mnie święta mogłyby trwać cały rok :) 

Od czasu do czasu zagląda do mnie Darek. Zerka mi przez ramię i z wyrazem autentycznego zawodu wymalowanym na twarzy stwierdza:

- Znowu coś dla piesków robisz? A dla mnie? Zrobisz mi coś dobrego? Może chociaż sałatkę jarzynową? Albo ciacho z kajmakiem?

Uśmiecham się do niego tajemniczo i odpowiadam pytaniem na pytanie:

- A byłeś grzeczny w tym roku, chłopczyku? 

Darek nie wie, że pyszności na świąteczny stół zaczną w kuchni powstawać od dzisiaj. Psie smakołyki zrobiłam wcześniej i zamroziłam. Inaczej mogłabym się nie wyrobić. A chyba nie mogłabym zasiąść spokojnie do wigilijnego stołu wiedząc, że nasze psiaki będą w ten szczególny dzień jadły kupną karmę. O, nie! One też mają święta. W końcu to nasza rodzina.

W tym roku musiałam wykombinować nie tylko psią, wigilijną michę, ale też kilka smacznych sposobów na zajęcie Koperka. Gdy my będziemy biesiadować przy stole, a Buba zaśnie przy moim krześle zmęczona żebringiem, Koperka dalej będzie rozsadzać energia. Na pewno będę musiała zabrać go w Wigilię na długi spacer, żeby choć troszkę spożytkować jego energię twórczą (a właściwie destrukcyjną). Obawiam się jednak, że to nie wystarczy. W zamrażalniku mam już przygotowaną dużą kość wieprzową- wygotowaną i opatrzoną sporymi chrząstkami. To jedyna rzecz, która potrafi Koperka zająć na dłużej. Bubie przygotowałam same chrząstki. Nasza dziewczyna nie może niestety dostać do dziamgania kości. Obrabia je w dosłownie minutę i niestety łapczywie połyka duże kawałki. Trudno jest też odebrać jej trzon kości, którego psy nie powinny zjadać. W miseczce na lodówce leżą już też rybne ciasteczka. Nie godzi się przecież iść na świąteczny spacer z pustymi kieszeniami ;)

Jeśli zaś chodzi o wigilijną psią michę, to będzie ryba. Bardzo aromatyczna ryba w dosyć postnym wydaniu. Bez ryżu, czy kaszy, a jedynie z warzywami. I drogocennym żółtkiem.

Wigilijna pasta rybnadla psów (i kotów też)


Składniki:
  • kilogram świeżych śledzi
  • 2 duże marchwie
  • szklanka mrożonego zielonego groszku
  • szczypta tymianku
  • 3 łyżki oleju rzepakowego (najlepiej nierafinowanego)
  • 3 łyżki siemienia lnianego
  • pół szklanki otrąb
  • do podania żółtko
Rybę zalewamy wodą tak, żeby woda ledwo ją przykrywała i gotujemy do miękkości. Odcedzamy i nieco studzimy. Zapach nie należy do moich ulubionych, a przez wzgląd na Darka musiałam gotować śledzie, gdy wyszedł z domu ;) Ale Wasz pies prawdopodobnie już dawno utworzył kałużę śliny na podłodze ;)

W tym czasie obieramy marchew i wkrajamy jej plastry do wody po gotowaniu ryby. Dosypujemy groszek i gotujemy przez 15 minut. Pod koniec gotowania dodajemy siemię lniane i szczyptę tymianku.

Ugotowaną rybę przepuszczamy przez maszynkę do mięsa. Nie obieramy jej ze skóry i nie pozbawiamy ości. Śledzie mają wyjątkowo miękki "szkielet". Warto też pamiętać, że ości to nic innego, jak zgrubienia rybich ścięgien (to nie to samo, co kości u ssaków). Ich dokładne zmielenie i podawanie psom to dobry pomysł, bo zawierają wiele składników ważnych dla układu ruchowego psa. Miękkie śledzie nadają się do takiego zmielenia idealnie. Mielimy dokładnie. Jeśli w zmielonej paście wyczujecie ręką drobinki ości, przepuśćcie przez maszynkę jeszcze raz.

Przez maszynkę przepuszczamy również bulion rybny razem z ugotowanymi warzywami i siemieniem lnianym. Do mielonki dodajemy olej i otręby. Mieszamy. Pasta rybna gotowa. Można ją przechowywać w lodówce 2-3 dni. Ja część zamroziłam. Będzie jak znalazł na Wigilię. Możemy podać z ryżem i żółtkiem jajka. 

Wesołych Świąt psiaki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz