piątek, 11 grudnia 2015

Czekając na zimę, czyli pierniki gryczane

Nie ma chyba zapachów bardziej świątecznych niż zapach skórki pomarańczy i przypraw korzennych. Połączenie tych dwóch aromatów sprawia, że nie mogę się doczekać świąt przez cały rok. Nie dbam o to, że zimą jest mroźno i śnieżnie. Z korzenno-pomarańczowymi pierniczkami przetrwam nawet syberyjską zimę. Choć patrząc przez okno tak sobie myślę, że to jednak nie Ojmiakon.

Zima będzie, czy nie będzie? To ostatnio główny temat rozmów, przynajmniej u nas- na wsi. I w sklepie można sobie o zimie pogadać, i na poczcie gdzieś między oblizaniem jednego znaczka, a przyklejeniem drugiego. Plotkujemy sobie o tej zimie zupełnie jakby była jakimś gościem z dalekiego kraju, który ma przyjechać w odwiedziny i narobić w naszej małej społeczności szumu. Ale kiedy będzie i jak długo tu zabawi- tego właściwie nikt nie wie.

Ale z zimą, czy bez zimy- święta być muszą. I pierniczki też, a co! Poniżej przepis, który jest tak na prawdę tylko modyfikacją przepisu z zeszłego roku na pierniki korzenno-pomarańczowe. W tym roku postanowiłam wykorzystać do świątecznych wypieków moją ukochaną mąkę gryczaną. Nadaje piernikom cudnie brązowy kolor i charakterystyczny posmak goryczki. Mniam.

Pierniki gryczanedla ludzi, a co!


Składniki:
  • 12 łyżek miodu gryczanego
  • jajo
  • 2 łyżki gęstej, kwaśnej śmietany (minimum 22%)
  • skórka starta z dwóch umytych pomarańczy
  • półtora szklanki mąki pszennej 
  • półtora szklanki mąki gryczanej
  • półtora łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 łyżeczki cynamonu i łyżeczka imbiru
Miód mieszamy z przyprawami i skórką pomarańczy. Pomarańcze możecie zjeść ze smakiem, ale jedną ćwiartkę zostawcie do zrobienia lukru :) Dodajemy śmietanę i znowu mieszamy.

Na stolnicę wysypujemy mąki i sodę, delikatnie mieszamy ze sobą i dodajemy do całości naszą masę miodową. Ciasto wyrabiamy i niestety trzeba się uzbroić w cierpliwość. Na początku sklei nam całe dłonie. W miarę potrzeby podsypujemy mąką gryczaną, po łyżce stołowej na raz. Wyrabiamy i podsypujemy tak długo, aż ciasto będzie dawało się formować w kulę. Dalej będzie się mocno kleić do powierzchni, ale stanie się też elastyczne i zbite.

Takie ciasto podsypujemy mąką pszenną i wałkujemy na grubość mniej więcej pół centymetra. Wykrawamy ciastka w dowolnym kształcie i układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy 12 minut w temperaturze 190 stopni.

Pierniki dobrze jest upiec na minimum 2 tygodnie przed świętami. Potrzebują czasu, aby skruszeć.

Składniki na lukier:
  • białka z dwóch jaj
  • 225 g cukru pudru
  • łyżeczka soku z pomarańczy
Wszystkie składniki umieszczamy w miseczce i ucieramy mikserem na najniższych obrotach przez dobre 5 minut, aż lukier będzie miał jednolitą konsystencję. Białka sprawią, że lukier nie pokruszy się po wyschnięciu. Zwróćcie uwagę na 2 rzeczy- żeby sok z pomarańczy wyciskać nad sitkiem, a z białkiem nie wbić do lukru małych włókienek łączących białko z żółtkiem. Mieszając lukier starajcie się nie stworzyć zbyt wielu pęcherzyków powietrza. Kilka na pewno powstanie, ale im mniej, tym lepiej :)

Lukrem możemy posmarować całe pierniczki (po upieczeniu i wystudzeniu) lub- jeśli macie trochę czasu i cierpliwości- można użyć wykałaczki i "pomalować" pierniki w dowolne wzory.

PS Jeśli nie chcecie lukrować waszych pierników, dodajcie do ciasta 2 łyżki stołowe cukru pudru. Inaczej pierniki będą zupełnie nie słodkie ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz