czwartek, 19 listopada 2015

Koperkowe abecadło witaminowe

W naszej psiej kuchni dbamy o to, by było smacznie. Nie mamy wyjścia. Nauczyliśmy nasze psy czerpać przyjemność z jedzenia i teraz, gdy w sytuacjach awaryjnych do miski trafiają suche groszki... Ujmę to tak. Znad psich misek zerkają na mnie dwie pary zdziwionych i nieco zniesmaczonych oczu.

My- ludzie- dogadzamy sobie smakowo na lewo i prawo. Mamy swoje upodobania kulinarne. Czasem lubimy potrawy bardziej kwaskowe, a czasem delikatne. Raz mamy ochotę na coś sycącego, a innym razem na coś lekkiego. Jednocześnie zapominamy, że nasi futrzaści przyjaciele też są przez naturę obdarzeni zmysłem smaku. Ba! Ich zmysł smaku jest wspomagany węchem o kilkanaście tysięcy razy wrażliwszym niż nasz. Efekt? Psy to prawdziwi smakosze. 

Pies mojej sąsiadki z dawnych lat uwielbiał parówki cielęce. Ale nie byle jakie. Te najdroższe, tylko jednego producenta. Można mu było podtykać pod nos jakąkolwiek inną parówkę. Jeśli to nie była TA parówka, nawet nosem nie tknął.

Z ręką na sercu, sami przyznajcie- psy mają smak. A skoro to, co jedzą zależy tylko od nas (chyba, że mamy w domu krzaczkowego poszukiwacza smaczków, ale to już inna historia), zadbajmy o to, by żyło im się smacznie.

A jak już ma być smacznie, to niech będzie też i przy okazji zdrowo ;) 

Do codziennych posiłków Koperka dodaję odrobinę zdrowia. I Wy też możecie to zrobić, niezależnie, czy karmicie suchym, gotowanym, czy surowym. A może jeszcze jakimś innym? ;) Pojawienie się w Waszym życiu szczenięcia wcale nie oznacza, że musicie od razu biec do apteki i wydawać krocie na suplementy diety. Przeciwnie. Większość zdrowia, które maluchowi potrzebne do szczęścia macie we własnej kuchni. No, albo w każdym razie w sklepie osiedlowym ;)


Witamina D jest obok tranu jedynym "aptecznym" preparatem, który dodajemy Koperkowi do jedzenia. Dostępna w aptekach w buteleczkach z pompką ułatwiającą dozowanie. Jest bezzapachowa i lekko tłusta. Koperek nawet nie zauważa jej obecności. Jej podawanie koniecznie skonsultujcie z lekarzem, szczególnie jeśli podajecie jeszcze jakieś suplementy diety szczenięcej.

Zdrowe oleje, a więc te nierafinowane i tłoczone na zimno dodajemy do obu psich misek. Zawarte w nich nienasycone kwasy tłuszczowe mają korzystny wpływ na niemal każdy aspekt funkcjonowania zdrowego organizmu. Poprawiają wygląd sierści, perystaltykę jelit, wpływają korzystnie na rozwój układu nerwowego i wzroku, są też bardzo istotne z punktu widzenia układu krążenia. Najczęściej sięgam po olej lniany, z pestek dyni (na zdjęciu) i kokosowy.

Tran to prawdopodobnie zmora większości dzieci. Za moich czasów nie było jeszcze tranu o smaku malinowym ani łatwych do połknięcia kapsułek z tym drogocennym płynem. Gorzkawo-rybi smak tranu pamiętam do dziś. Jako dziecko wykręcałam głowę o 180 stopni, gdy tylko tato zbliżał się do mnie z łyżeczką tranu i kawałkiem chleba na zagrychę. Z Koperkiem nie mam tego problemu. Psy uwielbiają wszystko, co ma związek z rybą. Łyżeczka tranu w psiej misce to po prostu kolejny powód, by cieszyć się jedzeniem. A zdrowe to, oj zdrowe. Kwasy Omega-3 i zestaw witamin z witaminą A i D na czele. Dla pięknej sierści i zdrowego rozwoju. Koperkowi podaję pół łyżeczki tranu, Bubie całą. W sklepach zoologicznych można znaleźć tran przeznaczony specjalnie dla psów. Tylko po co go kupować, skoro to ten sam tran, co w aptece? Nie wiem. 

Natomiast mączka ze skorupek jaj to prawdopodobnie najprostszy, najtańszy i zdecydowanie najzdrowszy sposób na urozmaicenie psiej diety w wapno. Umyte i wyparzone skorupki jaj wystarczy utrzeć w moździerzu lub robocie kuchennym (jeśli dysponujemy takim nie do zdarcia, czyli bardziej kombajnem kuchennym, niż robotem). Na zdjęciu skorupki w trakcie ucierania w moździerzu, jeszcze nie roztarte na pył. Mączka powinna mieć konsystencję piasku znad Bałtyku ;) I znowu, mączkę ze skorupek jaj można dostać w sklepach zoologicznych. Za duże pieniądze. Naszym zdaniem wydatek zupełnie zbędny, tym bardziej, że Koperek i Buba i tak zjadają po kilka jaj tygodniowo, więc na brak skorupek nie narzekam ;)

Jak sami widzicie, zdrowe żywienie psa (w tym również szczenięcia) wcale nie musi być skomplikowane. A już na pewno nie musi być drogie. Warto jednak skonsultować się z weterynarzem zanim podamy szczenięciu jakikolwiek "preparat", zwłaszcza taki kupowany w aptece. Pytajmy weterynarza również o ilość tych zdrowych dodatków, jaką powinniśmy dodawać do psiej michy. Pies psu nierówny. Zupełnie inne zapotrzebowanie na wapno czy witaminę D będzie miał szczeniak rasy dużej, a inne- szczeniak rasy miniaturowej.

5 komentarzy:

  1. Wszystko stosujemy o czym piszesz. Moim psom zawsze przygotowywałam sama posiłki (choć teraz Donner testuje dietę chrupkową). U nas poza tym co wymieniasz dochodził jeszcze ostropest mielony oraz len, dodatkowo raz w tygodniu parzony czystek, a po kleszczu to tygodniowa kuracja codziennie. No i obowiązkowo raz w tygodniu biały ser lub mleko od krowy przerabiane na zsiadłe. A to wszystko gotowane na rosołach z warzywami na wołowinie i kurczaku lub podrobach z niewielką ilością kaszy lub ryżu. Raz w miesiącu porządna kość i raz w tygodniu dobre surowe mięso - jak dostałam. Nie było nigdy problemów z trawieniem, nadwagą (czy niedowagą) psy były w świetnej formie, a ich sierść błyszcząca. Na chrupkach... nie jest źle, jest wygodniej, ale tak jak pisze to rozczarowanie w psich oczach łapie za serce.

    OdpowiedzUsuń
  2. To cudowne, co piszesz. Dodatki, które wspominasz również stosujemy, ale nie chciałam nimi za bardzo "skomplikować" tego wpisu. Myślę jednak, że w przyszłości o nich wspomnę, bo są ważne z punktu widzenia psiego zdrowia, ale też praktyczne. Np siemię lniane pomaga w radzeniu sobie z biegunką, jeśli oczywiście nie jest przewlekła ;)

    Dziękuję Ci za ten komentarz bardzo. Ostatnio (pod wpływem kilku niezbyt miłych słów krytyki) zaczęłam nabierać wątpliwości. Dziękuję, że pomogłaś mi je rozwiać. Domowe żywienie psów jest naturalne i, z tego co widzę, służy nie tylko naszym psiakom :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety my jesteśmy skazani na specjalistyczną karmę...
    Słyszałam też o suplemencie diety dla psów Pokusa, mam ochotę ją zakupić i przetestować na moich potworkach :)
    Zapraszam na Psiolubnego Bloga ---> http://psiolubni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecdowanie polecam. Pokusa jest zdrowa i, co ważne w tym zwariowanym świecie, robiona z sercem dla psów ;)

      Usuń