środa, 25 listopada 2015

Kilka słów o pomaganiu

Pomóż. Słowo klucz. Słowo, które odpowiednio użyte powoduje w sercu wydzielenie się tak wybuchowej mieszanki uczuć (ze wzruszeniem i złością na świat na czele), że nic-nie-zrobienie po prostu nie jest opcją.

Pomóż. Słowo klucz. Używane tak często i w tak nieodpowiedni sposób, że z klucza otwierającego wszystkie drzwi stało się zardzewiałym kluczem francuskim, którym można jeszcze ewentualnie jakąś śróbkę przykręcić. Ale też bez szału.

Jak w gąszczu haseł typu pomóż nam zdobyć milion lajków, albo pomóż Oli dostać się do następnego etapu programu rozpoznać to prawdziwe pomóż? To pomóż, bo nie dam rady. Pomóż, bo jestem sam. Wystarczy się dobrze wsłuchać i...

I usłyszeć tę najcichszą prośbę. Prawdziwe pomóż nie prosi o aplauz i nie szuka widowni. Prawdziwe pomóż jest niemal niezauważalne. Kryje się gdzieś tam, w smutnym jeszcze spojrzeniu Zgredka i Fredzia. Oba psiaki samotne, porzucone. Oba małe i przestraszone otaczającym je światem. Zgredek na dodatek chory na wątrobę.

To właśnie im postanowiliśmy pomóc. Dzięki akcji Projekt Prezent prowadzonej przez znanych psich blogerów mamy możliwość poznać wyjątkowe psiaki, które potrzebują pomocy i podarować prezent właśnie im. Postanowiliśmy przekazać nasz prezent Zgredkowi i Fredziowi wybranym przez Zosię i Kubę z Pies w Warszawie. O psiakach możecie poczytać tutaj.

Wybór nie był oczywisty. Darek najpierw się na mnie obraził. Nie mógł pogodzić się z myślą, że zamiast pomagać wielu psiakom, ja chcę pomóc tylko dwóm. Wszystkim psom na świecie nie możemy pomóc- tłumaczyłam. - Ale dzięki nam życie tych dwóch psiaków może się faktycznie zmienić na lepsze, bo ich podarunek nie zniknie w gąszczu potrzeb innych psów. Nasza pomoc nie rozmyje się. Darek wciąż nie jest przekonany do takiej formy pomagania, ale poszedł na kompromis. W ramach kompromisu zorganizujemy w naszej wsi zbiórkę dla schroniska w Pawłowie. I wilk syty i owca cała.

Kolejny dylemat zrodził wybór blogera. Blog Zosi śledzę od dawna. Psica Zosi i Kuby pojawiła się jako modelka w książce. Więc ktoś mógłby teoretycznie powiedzieć, że to jawny przykład prywaty. Alew tym przypadku to nie bloger skradł mi serce.

To wszystko wina Zgredka. Gdy przeczytałam, że ma problemy z wątrobą, przed oczami od razu stanęła mi lista wydatków, jakie ponieśliśmy, gdy problemy z wątrobą miała nasza kochana Majcia. Pamiętam, jak się dwoiłam i troiłam, żeby gotować dla niej lekkostrawnie i zdrowo. Pamiętam ceny leków i z jakimi wyrzeczeniami wiązał się ich zakup. W przypadku Mai to wszystko nie miało oczywiście znaczenia. Bylibyśmy gotowi wziąć kredyt choćby i we frankach, gdyby była taka potrzeba. Ale Zgredek nie ma na razie swojej rodziny. Rodziny, która byłaby gotowa zrobić dla niego wszystko i jeszcze więcej. Przebywa aktualnie w domu tymczasowym i w tym cudownym miejscu dochodzi do siebie. Koszta prowadzenia domu tymczasowego są ogromne. Uznaliśmy, że jeśli możemy jakoś pomóc w dźwiganiu ich, to powinniśmy to zrobić. Karmy wątrobowe jadą już do Zosi i Kuby. A ja idę piec lekkostrawne ciastka. Doślę pocztą, jako poczęstunek ;)

A teraz ćśśśśśś... Cicho sza! Przez moment bądźmy cicho. Słyszycie? Ktoś właśnie prosi o pomoc.

Listę blogów, na których możecie znaleźć psiaka, któremu pomożecie znajdziecie na dole grafiki :)



2 komentarze:

  1. To świetnie że tak dużo osób w tym roku chce pomagać bezdomnym psiakom...
    Ja też (mimo tego że dopiero zaczynam i nikt prawie o moim blogu nie wie) postanowiłam pomóc.
    Psiolubni zbierają paczkę dla Lucky, potrąconej przez samochód suni, która została pozostawiona sama sobie. Jeżeli ktoś chce coś jej podarować, zapraszam ---> http://psiolubni.blogspot.com/2015/11/projekt-prezent.html
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Jest coś w rodzaju mody na pomaganie i to bardzo cieszy. Im więcej osób da się ponieść temu świątecznemu duchowi życzliwości, tym lepiej. Bo przecież odrobina karmy wcale nie kosztuje dużo. Więcej pieniędzy zwykle wydajemy na jednorazowe zakupy dla siebie. A tym, że o Twoim blogu na razie nie wiele osób słyszało się nie przejmuj. Każdy bloger tak zaczyna. Najpierw prowadzi się bloga właściwie dla siebie. Rób to, co kochasz, wkładaj w to sporo szczerości i pasji, a sama zobaczysz, że ludzie będą do Ciebie zaglądać. Historia Lucky bardzo nas wzruszyła. Przesyłamy jej mnóstwo ciepła, a Ciebie poproszę o dane teleadresowe z numerem telefonu na adres z.ingielewicz@gmail.com Nie mogę odwiedzić Cię osobiście, ale może uda mi się przesłać mały podarunek dla Lucky przez kuriera :) Napisz w mailu, czy sunia ma jakieś specjalne potrzeby.

      Usuń