środa, 19 sierpnia 2015

Śniadanie na szybko, czyli pasta z cieciorki i suszonych pomidorów

Niedawno odkryłam na nowo cieciorkę. Dodaję ją niemal do wszystkiego i wciąż nie mogę się nacieszyć jej smakiem- słodkim i delikatnie cierpkim i tą cudowną właściwością zagęszczania wszystkiego, z czym ją podaję. Zupa z dodatkiem cieciorki staje się kremowo gęsta. Psie ciacha (ot, na przykład takie) nabierają sprężystości. A pasta na kanapki (może taka?) staje się smarowidłem z prawdziwego zdarzenia.

A skoro mowa o smarowidłach na kanapkę, to lubię rzeczy proste. Nie po to się robi pasty do pieczywa, żeby sobie życie utrudnić. Wprost przeciwnie. Smarowidła wszelkiej maści powinny być proste i szybkie w przygotowaniu. No to proszę, tak na szybko:

Pasta z cieciorki i suszonych pomidorów


Składniki:
  • pół puszki odsączonej cieciorki
  • słoiczek suszonych pomidorów odsączonych z zalewy
  • 2 ząbki czosnku
  • garść natki pietruszki
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • sól i pieprz do smaku
Wszystkie składniki ucieramy w malakserze. Na koniec doprawiamy solą i pieprzem wedle uznania. I gotowe :) W sam raz na szybkie śniadanie. Przechowujemy w słoiczku w lodówce.

środa, 5 sierpnia 2015

O jeździe na rowerze bez trzymanki, czyli szybkie i proste ciacha kukurydziane z indykiem dla psa

Ostatnio tak dużo się dzieje. Remont naszego wymarzonego dworku okazuje się być zjazdem na rowerze z górki na pazurki i to bez trzymanki. No bo jak tu się czegoś trzymać, skoro co rusz, to nowe kwiatki. Właśnie się dowiedzieliśmy, że do wymiany cały dach. A zaczynaliśmy z nadzieją, że może uda się tylko uzupełnić braki w dachówce.

No ale my tu gadu gadu, a pies głodny chodzi. I tylko Darek czasem westchnie:

-Ech, zaniedbujemy ostatnio naszego Bubolka. Czasu dla niej nie mamy.

Prawda to. Zabiegani jesteśmy. Bardzo pracowite lato nam się trafiło. No, bo sami pomyślcie. Mamy do ogarnięcia 10 hektarów zabytkowego parku i remont dworku. Nie mówiąc już o planach związanych z położonym obok hotelem.

Ale w całym tym zamieszaniu najszczęśliwsza jest właśnie Buba. Dni jej ostatnio mijają błyskawicznie. Tyle tu jest do roboty. Od bladego świtu trzeba cały teren oblecieć, zająca przegonić (co sobie będzie myślał, szarak jeden, żeby tak bezkarnie kicać pod psim nosem), wykąpać się w rzece, potarzać w sianku (i żeby tylko w sianku), naszczekać na listonosza, a w południe wyżebrać od naszej ekipy remontowej kanapkę. Słowem- harówa. Biedna Buba siada wieczorem przy schodach i cichutko popiskuje, żeby ją ktoś za łapkę do łóżeczka zaprowadził. Sama po schodach nie chodzi. Przecież schody straszne. Zjeść mogą. I jak już się Bubę do posłanka zaprowadzi, to pies pada z hukiem i do rana ani drgnie. Pierwszej nocy na wsi sprawdzaliśmy co chwilę, czy oddycha. Spała, jak zabita.

Ale żeby nie było. Coś dobrego dla psiej mordy czasem zrobię. Choćbym miała piec po nocy ;) A te żółciutkie ciastka są tak banalnie proste, że aż grzechem by było ich nie zrobić :)

Kukurydziane ciacha z indykiem


Składniki:
  • pół szklanki ugotowanego mięsa z indyka
  • 2 ugotowane marchewki
  • łyżka gotowanej cieciorki (lub z puszki)
  • 2 łyżki oleju lnianego
  • jajo
  • szklanka mąki kukurydzianej
Mięso z indyka i marchewki gotujemy razem. Możemy podebrać odrobinę z psiego obiadu lub użyć mięsa i marchewek z naszego bulionu. W drugim przypadku pamiętajmy by naszą zupę doprawiać i solić po wyjęciu marchewek i mięsa dla psa.

Wszystkie składniki poza mąką ucieramy blenderem. Masę dodajemy do mąki i wyrabiamy ciasto. Powinno być plastyczne i nieco kruche. Jeśli uznamy, że jest zbyt wilgotne i się klei, podsypmy odrobinę mąki.

Z ciasta formujemy małe placuszki i układamy je na papierze do pieczenia lub blasze oprószonej mąką. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do temperatury 200 stopni przez 12 - 15 minut. Czas pieczenia zależy od wielkości naszych "placuszków". Powinny delikatnie zarumienić się na brzegach, ale pozostać żółciutkie, jak słońce. Przechowujemy je w lodówce nawet 2 tygodnie. Są kruche, ale dają się ładnie łamać dla mniejszych pyszczków. A Buba mówi, że są też pyszne :)