piątek, 5 czerwca 2015

O przebiegłych krasnalach i żołnierzach spacerujących po lesie, czyli torcik Ptasie mleczko karmelowe

Koniec maja i początek czerwca to w mojej rodzinie prawdziwa seria urodzin. I choć cieszę się na każde święto i spotkanie z bliskimi, to właśnie na urodziny Darka czekam najbardziej. Po tych kilku latach spędzonych razem wiem już, co sprawia mu radość. Coraz trudniej jest wymyślić sposób, by go zaskoczyć, ale i w tym roku się udało. Przy natłoku pracy, jaki ostatnio nas dopadł, Darek nie spodziewał się niczego wyjątkowego. Obiecałam mu, że pójdziemy na urodzinowy spacer do lasu i dołożyłam wszelkich starań, by myślał, że to wszystko, co przygotowałam dla niego z okazji urodzin. Gdy stałyśmy już z Bubą gotowe przy drzwiach- ja w kaloszkach, Buba z piłką w pysku- Darek pobiegł do kuchni i wrócił z moim nożykiem do obierania owoców.

- To na wszelki wypadek - powiedział mężnie.
- Na wypadek, gdybyśmy zgłodnieli i chcieli zjeść jabłko?
- Nie. Na wypadek gdyby zaatakował nas dzik, albo jakiś zbir.
- Jeśli zbir będzie wielkości krasnala, to z takim nożykiem mamy szanse. Ale na dzika raczej się nie przyda - powiedziałam i wróciłam się do domu. Gdy zaczęłam grzebać w szafie, Darek i Buba podeszli do mnie i zaczęli mi zaglądać przez ramię. No, Darek zaglądał mi przez ramię. Buba wciskała się między nogami.

- Proszę - powiedziałam wręczając Darkowi podłużne zawiniątko. - Chciałam ci to dać dopiero wieczorem, ale może ci się przydać na te twoje dziki. Zresztą wolę żebyś mi nie zgubił mojego nożyka do obierania owoców.

Oczy Darka rozbłysły ciekawością. Szybko rozpakował zawiniątko, a jego usta ułożyły się w bezgłośne "łał". Buba prychnęła z dezaprobatą. Pewnie liczyła na jakieś ciastka. A tu jakiś nóż.

- Replika bagnetu AK z czasów II wojny światowej - powiedziałam.  - Wszystkiego najlepszego, żołnierzu!

I tak poszliśmy na spacer do lasu. Zza spodni Darka wystawał wojskowy nóż. Żaden dzik nas nie zaatakował. Zbirów też nie było, ani nawet krasnali. Ale mój żołnierz kroczył dumnie przez las i podśpiewywał wojskowe piosenki.

A w domu czekał na nas torcik w ulubionym smaku Darka. Ptasie mleczko karmelowe. To chyba te krasnale zrobiły ;)

PS Jeśli zaglądacie na nasz facebook to być może zauważyliście, że planowałam dla Darka upiec nieco inne ciasto. No, cóż. Nie potrafię podrobić przepisu na ciasto z kawiarni, ale ten torcik jest o wiele smaczniejszy ;) I wprost idealny na lato :)

Ptasie mleczko karmelowe


Składniki na spód:
  • 200 g ciasteczek oreo lub czekoladowych ciastek hit
  • 100 g masła w temperaturze pokojowej
Składniki na warstwę karmelową:
  • 100 g masy kajmakowej
  • 25 g śmietanki kremówki
  • łyżeczka żelatyny
Składniki na piankę waniliową:
  • 2 serki homogenizowane waniliowe
  • 2 łyżki żelatyny
  • 300 ml gorącej wody
  • 100 g cukru
  • 2 jaja
  • 150 ml mleka
Najpierw przygotowujemy spód. Ciastka wystarczy rozdrobnić w blenderze razem z kawałkami masła. Otrzymamy w ten sposób masę przypominającą konsystencję mokrego piasku. Przekładamy masę do tortownicy lub wysokiej formy do tart. Spód możemy wyłożyć papierem do pieczenia wyciętym w kształcie koła. Będzie łatwiej nakładać porcje ciasta- inaczej spód może trochę przywierać do formy. Masę z ciastek uklepujemy i wyrównujemy. Wkładamy do lodówki,

W czasie gdy spód się chłodzi, przygotowujemy pierwszą masę. Wystarczy podgrzać w rondelku śmietankę i masę kajmakową. Uważajmy, by nie zagotować całości. Co jakiś czas mieszamy. Do gorącej masy dodajemy żelatynę i mieszamy, aż żelatyna się rozpuści. Studzimy do temperatury pokojowej i przelewamy na spód. Całość znowu wędruje do lodówki.

Kolejną masę przygotowujemy przy użyciu miksera. Na samym początku jednak musimy rozpuścić żelatynę. Zalewamy ją gorącą wodą i mieszamy aż do rozpuszczenia. Odstawiamy żeby nieco przestygła. Nie może jednak zupełnie wystygnąć, bo zgęstnieje, a nam potrzebna żelatyna w formie płynnej. 

Najpierw oddzielamy białka od żółtek i ubijamy białka na sztywno. Odstawiamy je, przydadzą się na koniec.

Do większej miski przekładamy serki homogenizowane i dodajemy cukier. Miksujemy. Dodajemy żółtka i znowu miksujemy. Następnie dodajemy mleko oraz płynną żelatynę (może być delikatnie ciepła, ale nie gorąca) i miksujemy. Masa jest dosyć płynna, ale w lodówce stężeje. Na koniec dodajemy ubite białka i mieszamy delikatnie łyżką. Potrzeba trochę czasu, zanim białka połączą się z dosyć płynną masą, ale warto poświęcić mieszaniu trochę czasu.

Gotową masę przelewamy na zastygłą już warstwę karmelową i ponownie wkładamy torcik do lodówki. Powinien się chłodzić około godziny. Możemy go przykryć folią. Gdy masa już stężeje, oprószamy torcik sypkim kakao. 

Smacznego!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz