czwartek, 5 lutego 2015

O zmaganiu się z kategorią kulinarną, czyli wyślij smsa, wspomóż Zuzi wiarę w siebie ;)

Jak już pewnie wiecie (a może nie wiecie, tym bardziej poczytajcie), bierzemy całą ferajną udział w konkursie na Blog Roku 2014. Wystartowaliśmy w kategorii "lifestyle", bo nawet po wyjątkowo burzliwej burzy mózgów nie byliśmy w stanie zdecydować, czy blog nadaje się do kategorii "kulinarnej" czy może do kategorii "pasje". Mnie nie wydawało się, żebym ze swoimi przepisami mogła stawać w szranki w jakichkolwiek zmaganiach kulinarnych, a Darek uważał, że choć psie przysmaki podpadają pod kategorię "pasje", to przecież na blogu dzieje się o wiele więcej, niż tylko pieczenie psich ciastek.

Koniec końców padło na kategorię o bardzo enigmatycznie brzmiącej nazwie. Lifestyle. No, tak- stwierdził Darek. - Nigdy nie sądziłem, że to powiem, ale te wiecznie głodne potwory są naszym stylem życia.

Po tygodniu od zgłoszenia zaskoczenie. Redakcja konkursu postanowiła przenieść nasz blog do kategorii kulinarnej. Decyzją ostateczną i nieodwołalną. No i weź tu teraz tłumacz ludziom, że nie. Że nie tak miało być, bo blog jest przecież nie tylko i po prostu kulinarny. Jest domowy. A w domu, jak to w domu. Gotuje się, a jakże! Gotuje się zdrowo i może nawet czasem oryginalnie, ale przecież nie tylko się gotuje. Czyta się też książki i ogląda ciekawe filmy, gada się o rzeczach ważnych i o tych mniej, czasem się żartuje z tego, co do psiego łba przyszło akurat. No, naprawdę! Dlaczego wszystko trzeba tak od razu upraszczać i sprowadzać do jednego mianownika. Na blogu są przepisy, to jest kulinarny. To jak w książce są rysunki, to znaczy, że od razu komiks?

No, trudno. Siła wyższa zadecydowała i kropka. Startujemy w konkursie na kulinarny blog roku.

- No, to teraz nie masz już wyjścia - skwitował Darek. - Musisz zacząć lepiej gotować.

Kocham mojego mężczyznę i jego wiarę we mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz