czwartek, 29 stycznia 2015

O konstelacji wędzonego łososia, czyli gryczane grissini z łososiem dla psa

Myślę, że każdy z nas ma w swojej głowie własną mapę miasta lub okolicy, w której mieszka. Bardzo subiektywną mapę, dodam. Mapę tworzoną i spisywaną na bieżąco, cały czas. Ta mapa to zarys naszych miejsc. Czasami wydaje się nawet, że reszta świata mogłaby właściwie przestać istnieć, a my nawet byśmy tego nie zauważyli. Poruszamy się między naszymi miejscami na mapie, jak statek kosmiczny, od gwiazdy do gwiazdy. I choć wszechświat pełen jest milionów gwiazd, nam wystarczą tylko nasze, dobrze znane konstelacje. Mogę być psiarzem pełną gębą, ale jednak mam w sobie i coś z kota. Poruszam się sprawnie swoimi ścieżkami i doskonale wiem, gdzie się udać, gdy coś mi potrzeba.

Wiem, gdzie zajrzeć, gdy najdzie mnie ochota na pyszne rurki z kremem. Najlepsze w Warszawie są na Rondzie Wiatraczna. Wiem, gdzie szukać świeżych owoców i warzyw. Mam swoje ulubione stoisko na bazarku na Szembeka. W internecie też mam mnóstwo ścieżek. Ostatnio odkryłam cudowny sklep z włóczkami i jeszcze cudowniejsze miejsce, gdzie mogę sobie przypomnieć, jak to się robiło na tych drutach. A gdy najdzie mnie ochota na wędzoną rybę... Odwiedzam mały i niepozorny bazarek przy Afrykańskiej, gdzie w jednym z mikrych boksów sprzedają najlepszego łososia wędzonego na ciepło, jakiego kiedykolwiek jadłam. Zwykle nie mogę się powstrzymać i kupuję zbyt dużą ilość. Ale zaraz, zaraz. Przecież od przybytku głowa nie boli. Zwłaszcza gdy u wejścia do kuchni czatują dwa psy.

Gryczane grissini z łososiem
(dla psa)


Składniki:

  • 100g łososia wędzonego na ciepło
  • 200g jogurtu naturalnego
  • żółtko
  • 2 szklanki mąki gryczanej
  • łyżeczka sody

Przyda się:

  • blender
  • papier do pieczenia
  • ewentualnie drewniany patyczek do szaszłyków (do odciśnięcia załamań w paluchach)
Mięso z łososia ucieramy na jednolitą masę z jogurtem i żółtkiem. Dodajemy do mąki i sody i wyrabiamy ciasto. Po wyrobieniu powinno przypominać dobrze rozgrzaną w dłoniach plastelinę. Powinno się nieco kleić ale i dawać się formować. Zawijamy w folię i wkładamy na pół godziny do lodówki. 

Następnie dzielimy ciasto na 5-6 mniejszych części i każdą rolujemy w wałeczki grubości palca. Ostrym nożem tniemy wałeczki na mniejsze części i układamy na papierze do pieczenia. Po ułożeniu wszystkich na blasze możemy dodatkowo odcisnąć patyczkiem miejsca, w których nasze grissini będą się dawały łatwo przełamać.

Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni z termoobiegiem. Dzięki temu grissini będą z wierzchu chrupiące, a w środku miękkie. Bez termoobiegu ustawiamy temperaturę o 10 stopni wyższą. Pieczemy przez 12 minut.

* Jeśli grissini mają być smakołykiem dla wyjątkowo małego pyszczka lub kota, rolujemy wałeczki o grubości solonych paluszków, a czas pieczenia skracamy do 8 minut. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz