niedziela, 9 listopada 2014

O psie, który starał się nie zasnąć, czyli prosty żytni chlebek

Zakwas delikatnie buzuje w słoiku. Całe nasze małe mieszkanko jeszcze śpi, gdy idę do kuchni wyrobić ciasto na chleb. Darek śpi- pozytywnie zmęczony wczorajszym rozbawianiem gości. Buba śpi- równie pozytywnie zmęczona wczorajszym żebraniem o kawałeczek czegokolwiek.

Mieszam zakwas z mąką i wodą, za oknem jeszcze ciemno. Do kuchni człapie Maja, moja wierna towarzyszka. Przeciąga się z tą odrobiną gracji, jaka jeszcze pozostała w starych kościach i układa się w kłębuszek u wejścia do kuchni. Nie będzie spała. Będzie bacznie obserwować to, co robię. Będzie dokładnie śledzić mój każdy ruch i cierpliwie czekać na choćby odrobinę zainteresowania z mojej strony. Bo przecież wystarczy odrobina- jedno spojrzenie, jedno czułe słowo- żeby ogonek się obudził i rozmerdał na dobre. Dlatego Maja nie będzie spała. No, może zdrzemnie się tylko troszeczkę.

Gdy kilka godzin później Maja podnosi rozespany łepek, w piekarniku rośnie już chleb, a po kuchni rozchodzi się ten najbardziej domowy z domowych zapachów. Obok zapachu ciepłego, śpiącego psa i zapachu gotującego się rosołu- mój ulubiony zapach. Na śniadanie? Chlebek żytni. Najprostszy i najszybszy, na jaki było mnie dzisiaj stać. Cudnie aromatyczny i słodkawy. Najwyższa pora na niedzielne dzień dobry.

Prosty chlebek żytni 

Składniki:

  • zaczyn:
    • 2 łyżki zakwasu żytniego (dokarmionego około 12 godzin wcześniej- ja dokarmiłam zakwas rano i wieczorem przygotowałam zaczyn)
    • 150 ml wody
    • 150 g mąki żytniej typ 720 (mąka chlebowa/pytlowa)
  • 380 g mąki żytniej typ 720
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 200 ml wody w temp pokojowej
  • ewentualnie pół szklanki lekko rozdrobnionej żurawiny lub rodzynek

Przyda się:

  • miska
  • folia aluminowa
  • forma "keksówka"
  • kratka do studzenia chleba

Jeżeli dokarmiacie zakwas rano, to wieczorem trzeba go delikatnie zamieszać i dodać dwie łyżki do 150 ml letniej, przegotowanej wody i 150 g mąki. Wszystko mieszamy i przykrywamy miskę folią aluminiową uważając, żeby całość nie była przykryta szczelnie. Zaczyn musi mieć odrobinę powietrza, a przykrycie go ma jedynie zapobiegać wysychaniu. Miskę ustawiamy w ciepłym i suchym miejscu.

Następnego dnia rano dodajemy do zaczynu pozostałe składniki i łączymy ze sobą. Można to robić ręką, łyżką lub mikserem z końcówką do wyrabiania ciasta. Jeśli używacie miksera, to na najmniejszych obrotach i tylko przez chwilę. Żurawinę dodajemy na sam koniec i delikatnie mieszamy.

Formę smarujemy delikatnie olejem roślinnym i wysypujemy otrębami lub mąką razową. Przekładamy ciasto do formy, przykrywamy folią aluminiową niezbyt szczelnie i ponownie odstawiamy w ciepłe i suche miejsce. Czas wyrastania chlebka zależy od temperatury. U nas wyrastał około 3 godziny. Powinien mniej więcej podwoić swoją objętość. Wyrośnięty chlebek wstawiamy do zimnego piekarnika i nastawiamy piekarnik na 230 stopni. Na dole piekarnika ustawiamy naczynie żaroodporne z wodą. Po 30 minutach zmniejszamy temperaturę do 200 stopni i pieczemy kolejne 30 minut. Po wyjęciu z piekarnika chlebek powinien ostygnąć na kratce. Inaczej się zaparzy i zrobi się wilgotny.

Smacznego!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz