środa, 17 września 2014

Jak tu nie kochać jesieni

Jesień. W tym jednym słowie zawiera się tak wiele z tego, co kocham. Szelest liści, zapach lasu, ciepło kubka z poranną kawą. Darek uwielbia lato i wiele by oddał, za możliwość mieszkania tam, gdzie trwa ono wiecznie. Ja... Ja lubię każdą porę roku i wiem, że gdyby nie lato, nie docenialibyśmy zimy. I na odwrót. Ale jeśli mogłabym w jakiś magiczny sposób przedłużyć trwanie jednej z pór roku, to bez wątpienia byłaby to jesień.


Żadna inna pora roku nie ma w sobie tyle ciepła. Paradoksalnie, im bardziej rześkie i chłodne poranki, tym więcej ciepła wokół nas. Otulamy się ciepłymi swetrami, aromatem herbaty i ramionami ukochanej osoby. I jest nam ciepło, cieplej.


Jesień to też czas porządków. Na wiosnę zwykle sprzątam całe mieszkanie na błysk, ale jesienią zaszywam się w kącie i porządkuję to, co z wierzchu niewidoczne. Stare listy i zdjęcia, stare przyprawy i książki kucharskie, stare myśli i wspomnienia. Kurz znika z biblioteczki pełnej książek i pamiątek, z szafek kuchennych gotowych na przyjęcie nowych słoiczków z przetworami i z myśli tylko czekających na to, by je spisać i zachować.


I na koniec- jesień to przede wszystkim czas wdzięczności. Za to, co jest. Bo mija powoli kolejny rok, a my wciąż razem. Na przekór i na złość. Czasem pod górkę, a czasem z górki na pazurki. Raz za rękę, a innym razem pod boki. Na razie we czwórkę, ale z wolnym miejscem w sercu. Ja, ty i 2 psy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz