sobota, 7 czerwca 2014

Zamykamy lato w słoikach, czyli konfitura z całych truskawek

Cieszymy się słońcem, deszczem zresztą też. U progu lata nawet przemoknięte nogawki wydają się przyjemne. Bo ciepło, bo wokół tętni życie. Słychać jego radosny rytm wszędzie. W parku, w rozśpiewanych konarach drzew. Na ulicy, w radosnym gwarze przechodniów. I w domu, wśród kuchennego stukotu łyżek i garnków. Życie! Piękne życie! - chciałoby się krzyczeć od rana.

Po sobie i innych zauważam, jak wielkie znaczenie ma dla nas ciepło i słońce. Jeszcze kilka miesięcy temu chodziliśmy przygarbieni, przytłoczeni zimnem. Szaro bure krajobrazy odbijały się w naszych twarzach jak w lustrze. Nikogo nie było stać, na pogwizdywanie melodii w drodze do pracy, czy choćby przelotny uśmiech do współpasażera w autobusie.

A teraz? Życie! Piękne życie!

Każdego roku, gdy idę do kuchni zrobić pierwszą konfiturę, czuję się jakoś nieswojo. Dziwnie jest myśleć o zapasach na szarą zimę, gdy wokół dopiero co zaczyna się kolorowe lato. Prawda jest jednak taka, że to własnie taki mały słoiczek konfitury uratował już nie jeden styczniowy poranek. Odrobina letniego słońca zamknięta w słoiku i zawekowana.

Konfitura z całych truskawek


Składniki (na około 5 słoików po 250 ml)
  • 1,5 kg truskawek - najlepsze są małe truskawki z pola. Duże truskawki, hodowane w szklarniach są bardzo wodniste i rozpadną się podczas gotowania.
  • 1 kg cukru
  • sok z jednej małej cytryny
Zanim zaczęłam co roku przygotowywać konfitury, obawiałam się, że będzie to zajęcie bardzo czasochłonne. Z przyjemnością oświadczam, że byłam w błędzie. Konfiturę z truskawek przygotowuje się nawet 3 dni, ale faktycznej pracy jest przy tym, co kot napłakał. Pracę dzielimy na 3 etapy i każdy wykonujemy po upływie mniej więcej 12 godzin. Jeśli więc zaczniecie nad ranem, to drugi etap przypadnie na wieczór, a kolejny na następny poranek. Przerwy można też wydłużyć do całej doby.


  1. Na samym początku płuczemy truskawki i rozkładamy je na bawełnianej ściereczce, żeby przeschły. Następnie wykrajamy małym nożykiem szypułki, umieszczamy w dużym garnku i zasypujemy cukrem. Ręka delikatnie mieszamy, aby cukier okleił wszystkie truskawki. Odstawiamy w chłodne i zacienione miejsce i przykrywamy ściereczką. Pierwszy etap zakończony.
  2. Drugi etap następuje po upływie minimum 12 godzin. Ja zwykle odczekuję 24 godziny, żeby mieć pewność, że owoce puściły cały sok. W takim wypadku lepiej jest przechowywać je w lodówce, inaczej zrobimy nie konfiturę, a wino. Dodajemy sok z cytryny i całość zagotowujemy. Od czasu do czasu delikatnie mieszamy, koniecznie drewnianą łyżką. Gdy mamy pewność, że owoce się zagotowały (wyraźnie bulgocą), odstawiamy garnek na bok do przestygnięcia. Następnie umieszczamy go na kolejne 12 godzin w lodówce.
  3. Na trzecim etapie odsączamy truskawki (np. łyżką cedzakową), a sok zagotowujemy i gotujemy na małym ogniu przez godzinę. W tym czasie przygotowujemy słoiki. Wyparzamy je i osuszamy. Wyparzamy też wieczka. Ja dodatkowo przecieram słoiki i wieczka wacikiem nasączonym spirytusem. Po upływie godziny dodajemy do soku truskawki i gotujemy przez 5 minut.
Gotową konfiturę przelewamy do słoików póki jest jeszcze gorąca. Słoiki zakręcamy i odwracamy do góry dnem. Po 10 minutach konfitury powinny być już zawekowane. A zimą puknięcie otwieranego wieczka będzie oznaczało, że udało nam się zachować odrobinę lata na zimę :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz