środa, 23 kwietnia 2014

O pragnieniu kolorów, czyli dietetyczny chłodnik z botwinką

Wiosna może rozkwitać wszystkimi kolorami świata. Może pachnieć i szumieć w konarach drzew. Ale dopóki na naszym stole nie pojawią się nowalijki, to tak jakby nadal trwała zima. Całe pęczki młodych marchewek, karminowe rzodkiewki, ogórki pachnące świeżością... Po zimie jesteśmy ich niemiłosiernie spragnieni. Ślinka cieknie na sam widok tych wszystkich kolorów, nareszcie odpowiednio nasyconych, a nie wyblakłych i suchych. Nic dziwnego, że staramy się utkać z nowalijek każdy posiłek.

Chłodnik pojawiał się na moim rodzinnym stole bardzo często w czasie wiosny. Nic dziwnego- naczelny kucharz, czyli dziadzio urodził się i wychował na Litwie. Chłodnik był zawsze ten sam. Litewski. Litwini mają spore wątpliwości, czy chłodnik litewski jest rzeczywiście litewski. Podobnie jest z pierogami ruskimi, choć nie ruskimi. Ale nie wnikajmy. Prawdziwie litewski czy nie, chłodnik u mojego dziadziusia był tradycją wiosenną. Zawsze podawany z tłuczonymi ziemniakami. Zawsze w kolorze głębokiego różu. I zawsze obłędnie kremowy i orzeźwiający.

Obiecuję, że jeszcze podzielę się z Wami tym tradycyjnym przepisem dziadziusia. Ale tym razem proponuję coś innego. Odwiedzając dziś bazarek nie mogłam się powstrzymać i kupiłam 2 pęczki botwiny. Nie przemyślałam jednak tego zakupu do końca (tak, kobiety rzeczywiście robią zakupy pod wpływem emocji) i w rezultacie wylądowałam w kuchni z botwiną i pytaniem, co dalej :)

Na szczęście w lodówce wyszukałam kilka ciekawych rzeczy i tak powstał chłodnik bardzo prosty i dietetyczny. A do tego pyszny i lekki. W sam raz na wiosenną kolację lub śniadanie. Świetnie sprawdzi się też w roli dodatku do obiadu. Szczerze mówiąc jest tak smaczny, że można go pałaszować na okrągło :)

Dietetyczny chłodnik z botwinką


Składniki:
  • 2 pęczki botwiny
  • średniej wielkości ogórek
  • 4 rzodkiewki
  • garść posiekanego koperku
  • 800g kefiru
  • pieprz i sól do smaku
Botwinkę płuczemy i odcinamy łodyżki z liśćmi od bulw. Buraczki wrzuciłam razem z jabłkami do sokowirówki i zrobiłam z nich sok, ale jeśli chcecie, możecie je obrać i ugotować al dente. Pokrojone w drobną kostkę i dodane do chłodniku pięknie go zabarwią.

Łodyżki kroimy na małe kawałki, wkładamy do garnuszka i zalewamy wodą tak, aby ledwie je przykrywała. Liści absolutnie nie wyrzucajcie. Część przyda się do dekoracji, a z reszty można zrobić pyszną surówkę. Pokrojone łodyżki zagotowujemy i trzymamy na ogniu jedynie 3 - 4 minuty. Na koniec odsączamy i pozostawiamy do przestygnięcia.

Ogórek i rzodkiewki kroimy w drobną kostkę. Razem z botwinką umieszczamy w większej misce lub w garnku i zalewamy kefirem. Dodajemy koperek, sól i pieprz. Mieszamy i gotowe. Przed podaniem można posypać drobno pokrojonymi liśćmi botwiny.

Smacznego!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz