piątek, 24 stycznia 2014

Przez żołądek do serca, czyli sezamowe paluszki z makrelą

- Jakie grzeczne pieski - pochwaliła Maję i Bubę moja sąsiadka widząc, jak grzecznie wchodzą do windy gęsiego i siadają równo pod ścianą. Spojrzałam w ich maślane spojrzenia wpatrzone w moją kieszeń i przypomniałam sobie, jak przed chwilą mało nie wywinęłam na lodzie potrójnego rittbergera pociągnięta przez Bubę.
- Nie takie znowu grzeczne - odpowiedziałam. -  Po prostu łakome.
- Ach, czyli z pieskami jest zupełnie, jak z moim mężem. Przez żołądek do serca.

Nie znam męża mojej sąsiadki zbyt dobrze, ale jeżeli za coś pysznego jest w stanie zrobić wszystko- nawet to, czego normalnie nie umie zrobić, to rzeczywiście istnieje tu pewne podobieństwo. Faktycznie posiadanie przy sobie kilku psich ciastek, ot takich na przykład świeżutkich, chrupiących i aromatycznych paluszków potrafi zamienić nasze diablice w najgrzeczniejsze psy na świecie. I słowo honoru, choćby nie wiem, jak daleko ode mnie były i choćby nie wiem, jak cudne skarby znalazły w krzakach- wystarczy, że spytam: "Kto chce ciacho?" i w ułamku sekundy są przy mnie. No dobrze, przy mojej kieszeni ;)


Sezamowe paluszki z makrelą
Składniki:
  • 2 i 1/4 szklanki mąki pszennej
  • 150 g jogurtu naturalnego
  • 2 żółtka i 1 całe jajo
  • łyżka  mięsa z wędzonej makreli, obranego z ości ( uszczknęłam troszkę przy okazji robienia pasty rybnej dla siebie, przepis na pastę we wcześniejszych postach)
  • 2 łyżki sezamu
  • 3 łyżki oleju sezamowego
  • 2 łyżki masła w temperaturze pokojowej
  • 1 roztrzepane jajo do smarowania
Sposób przygotowania:
  1. Wszystkie składniki oprócz mąki umieszczamy w malakserze i ucieramy na jednolitą masę.
  2. Dodajemy masę do mąki i zagniatamy tak długo, aż ciasto będzie sprężyste.
  3. Dzielimy na co najmniej 10 części i każdą rolujemy tak długo, aż osiągnie pożądaną grubość. Dla mniejszych piesków można zrobić cieńsze paluszki, a dla większych- nieco grubsze. Paluszki na zdjęciu są grubości naszych solonych paluszków. W zależności od ich grubości należy nieco wydłużyć lub skrócić czas pieczenia.
  4. Nasze zrolowane ciasto kroimy na mniejsze części, układamy na papierze do pieczenia i smarujemy jajkiem. Pieczemy około 12 minut w temperaturze 180 stopni (bez termoobiegu). Paluszki powinny zacząć się delikatnie rumienić, zwłaszcza na końcach.

Z takich proporcji wychodzi cały, duży słoik paluszków. Powinny być świeże przez około 10 dni. Jeśli obawiacie się, że zepsują się zanim zdążycie je zużyć, możecie je podsuszyć w piekarniku. Wystarczy po upieczeniu wyjąć je, przesypać na jedną blachę, równomiernie rozłożyć i po przestygnięciu włożyć do wyłączonego, ale nadal nagrzanego piekarnika. Po 15 minutach będą suche i chrupiące.

Smacznego psiaki!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz