piątek, 31 stycznia 2014

O uprawianiu batatów w Portugalii, czyli surówka z zimowych warzyw

- Co ty na to? - pyta podekscytowany Darek pokazując mi ogłoszenie w internecie. Najwyraźniej kilka opustoszałych gmin w Portugalii rozdaje domy i grunty rolne za darmo.
- Co ja na to? Chciałbyś zamieszkać w Portugalii i uprawiać bataty? - sama nie wiem, skąd przyszły mi do głowy akurat bataty. Prawda jest taka, że nie mam pojęcia, co się uprawia w Portugalii, a tym bardziej nie mam pojęcia, co my moglibyśmy uprawiać w Portugalii. Moja wiedza w zakresie uprawy roślin ogranicza się do wciśnięcia w balkonowe doniczki kilku sadzonek na wiosnę. On panicznie boi się żab i nie lubi się brudzić.
- Bataty może nie, bo ja nie lubię się babrać w ziemi. Ale moglibyśmy założyć winnicę. Siedzielibyśmy sobie popołudniami na ganku i popijalibyśmy własne winko.
- Obawiam się, że prowadzenie winnicy nie ogranicza się tylko do siedzenia na ganku i popijania winka - spojrzałam na jego gasnący entuzjazm i poczułam się, jakbym właśnie odebrała dziecku lizaka. Dlaczego to zawsze ja muszę nas sprowadzać na ziemię...
- No to nic byśmy nie uprawiali. Moglibyśmy sobie tam siedzieć i nie popijać winka. Ale byłoby nam ciepło. Nie cierpię zimy.

I tak oto mój smerf maruda wreszcie wyrzucił to z siebie. I choć ja zwykle cieszę się, gdy spada pierwszy śnieg, a widok psów dostających totalnej głupawki na śniegu potrafi poprawić mi nawet najgorszy nastrój, to muszę przyznać, że kilku rzeczy mam już powoli dosyć. Na przykład wciskania się w kilka warstw ubrań przed każdym wyjściem z domu i tego lęku przed zimnem, zanim się rano odkryje kołdrę i wstanie z łóżka. No i, co tu kryć, stęskniłam się też za letnim bogactwem warzyw i owoców. 


Trzeba sobie jakoś radzić, więc na spacery z psami chodzimy w narciarskich portkach, a na naszym stole królują warzywa i owoce dostępne zimą. Ta surówka to jeden z moich ulubionych smaków z dzieciństwa. W zestawie z kotlecikiem mielonym to już właściwie klasyka. Nasz sposób na witaminy, gdy na lato trzeba jeszcze chwilkę poczekać :)

Surówka z zimowych warzyw
Składniki:

  • 1 duża marchew
  • 1 duża pietruszka (korzeń)
  • 1 mały seler
  • 1 duże, twarde jabłko (np. ligol)
  • garść rodzynek
  • szczypta posiekanej natki pietruszki
  • łyżka gęstego jogurtu naturalnego (mój dziadzio używał gęstej śmietany- jogurt to mój sposób na nieco lżejszą wersję)
  • 2 łyżki majonezu (użyłam kieleckiego)
  • sól i pieprz do smaku
  • ewentualnie odrobina musztardy, jeśli lubicie tego typu surówki w ostrzejszej formie
Warzywa ucieramy na małych oczkach tarki, a jabłko na dużych. Wszystkie składniki mieszamy ze sobą i posypujemy natką pietruszki. Surówka jest świetnym dodatkiem do wszelkiego rodzaju kotletów. Dobrze się sprawdza również, jako dodatek do ryby. Świetnie smakuje również następnego dnia, ale na tym jej termin przydatności się kończy, więc nie róbcie zbyt dużych ilości :)

Smacznego!

1 komentarz:

  1. Aż się uśmiech na mojej twarzy pojawił. Zapomniana kultowa surówka. Jak byłam dzieckiem na zajęciach technicznych robiliśmy surówki. Ja właśnie taką zaprezentowałam ze swoją koleżankom. Niestety nie została ona dobrze odebrana przez nauczycielkę ZPT :) powiedziała że rodzynki to coś najbardziej obrzydliwego co mogło przytrafić się w kuchni.. I tak małe dziewczynki się załamały. Mama początkowo nie chciała mi przypominać mojego "traumatycznego" przeżycia i przestała robić surówkę, a później chyba o niej zapomniała. Dziś do nich jadę i chyba przywitam ich właśnie nią. Pokaże że robię dobrą, a nauczycielka pewnie jakieś 20 lat temu nie miała racji.

    OdpowiedzUsuń