środa, 29 stycznia 2014

A kuku, jesteśmy w Kukbuku

Gdy przeglądałam dotąd cudownie kolorowe strony jednego z ulubionych magazynów kulinarnych, do głowy mi nawet nie przyszło, że kiedyś dołączę do grona osób publikujących na jego łamach. Choćby nawet tylko na stronie internetowej. Marzyłam o tym skrycie, przyznaję. Ale do głowy by mi nie przyszło, że opublikowane zostaną przepisy na nasze psie przysmaki :) To ja się tu dwoję i troję, żeby blog był jak najbardziej kulinarny, a tu taki numer. Największym zainteresowaniem nadal cieszą się psie ciacha :)

Może powinnam zacząć myśleć o specjalizacji w tym zakresie?

Link do mojego debiutu na stronie Kukbuk tutaj.

A tutaj cały tekst (na potrzeby redakcyjne troszkę okrojony):

Kocham-nie truję, czyli psie przysmaki domowej roboty

Na samym początku tworzenie bloga bardziej przypominało podróż w nieznane bez mapy, niż zaplanowane zwiedzanie z przewodnikiem. W kolejnych postach opisywałam nasze życie trochę od kuchni, trochę od serca i czekałam, aż świat internetu powie mi, co w blogerskiej trawie piszczy. Blog miał być o nas- o 2 warszawskich słoikach, które poznały się przypadkiem i pewnego dnia postanowiły założyć rodzinę. Dosyć nietypową rodzinę. Ja, on i 2 psy. Miało być o naszych pasjach. Trochę o dekorowaniu, trochę o oglądaniu i trochę o gotowaniu. Zwłaszcza o gotowaniu. Tego się jednak nie spodziewałam. Największym zainteresowaniem na blogu cieszą się przepisy na psie smakołyki :) Kto by pomyślał...

Chociaż właściwie dlaczego nie? Żyjemy w coraz bardziej toksycznym otoczeniu. Chemia już dawno stała się nieodłącznym elementem naszego życia. Jest w tym, w co się ubieramy. Jest w tym, czym się myjemy. Jest też w tym, co jemy. Jednocześnie, a może właśnie dlatego, stajemy się coraz bardziej świadomi tego, jaki wpływ na nas samych ma nasz styl życia. Wyczerpaliśmy już limit wymówek. Nie mam siły na gotowanie w domu, nie stać mnie na uprawianie sportu, nie mam czasu dla siebie… Te wymówki się nie sprawdzają. Dziś coraz częściej traktujemy nasze ciało i umysł, jako inwestycje na przyszłość. Dbamy o siebie i swoich bliskich. Pies, jak najbardziej zalicza się do tej kategorii.

Z domowymi smakołykami dla psiaków pierwszy raz zetknęłam się podczas pobytu w Szwecji. Wędrując uliczkami sztokholmskiego Söder trafiłam do nietypowego sklepiku zoologicznego. Wszystkie smakołyki i gryzaki w nim sprzedawane były domowej roboty. A jaki tam panował tłum. W sobotnie popołudnie kolejka zawijała za róg ulicy. Wszystkim klientom oczywiście towarzyszyli ludzie. Pamiętam, że na drzwiach sklepiku wisiała tabliczka z hasłem, które do dziś jest moim mottem w kuchni. Kocham, nie truję.

Niestety w gotowych przysmakach dla naszych milusińskich odnaleźć można całą tablicę Mendelejewa. Podobnie jest z gotowymi do spożycia produktami dla nas, jednak w przypadku psiego jedzenia normy są znacznie mniej restrykcyjne. Jeśli dla siebie wybieramy jedzenie przygotowywane ze świeżych produktów i wolimy wiedzieć, z czego powstało to, co ląduje na naszym talerzu, to dlaczego mielibyśmy inaczej traktować naszego najlepszego przyjaciela. Patrząc na skład niektórych sklepowych smakołyków- nie poczęstowałabym nimi nawet wroga, a co dopiero członka rodziny.

Nic też nie zastąpi aromatu i smaku świeżo upieczonych ciastek. Właśnie aromat jest dla psów wyjątkowo ważny. Zmysł węchu i smaku są ze sobą silnie związane, a jeśli jest się psem i rozpoznaje się zapachy 10 tysięcy razy lepiej niż człowiek… No cóż. Można właściwie powiedzieć, że pies je nosem.

Jeśli wyjątkowy smak i aromat oraz walory zdrowotne jeszcze nie przekonały wszystkich do  domowych psich smakołyków, niech zrobi to fakt, że ich wyrabianie to świetna zabawa dla całej rodziny i właściwie żadna praca. Najprostsze ciastka robi się właściwie w kilka minut, nie wliczając w to czasu pieczenia, a wyrobione ciasto często można zamrozić na później. Jeśli natomiast posłuszeństwo waszych psiaków jest silnie związane z ich łakomstwem… Upieczcie domowe ciacha raz, a będziecie mieć najposłuszniejszego psa na świecie, a i kociak takim smaczkiem nie pogardzi. Oto kilka prostych przepisów z ulubionym dodatkiem naszych psiaków- wędzona rybą. Dobrej zabawy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz