środa, 4 grudnia 2013

O połączeniu, z którego coś wynikło, czyli owsiane ciasteczka z żurawiną

Od czasu do czasu wydarza się coś, co sprawia, że mimowolnie zaczynam się uśmiechać. Jakiś szczegół, mały zbieg okoliczności, przypadkowe spotkanie... Zwykły drobiazg. I przez to małe wydarzenie kilka innych szczegółów w naszym życiu zaczyna nagle do siebie pasować, choć wcześniej nigdy byśmy nie pomyśleli, że cokolwiek z tego połączenia wyniknie. Cokolwiek dobrego. 

I tak oto powoli staję się piekarką, choć nigdy wcześniej o tym nie myślałam. Lubię piec. Lubię robić wszystko, co tylko można robić w kuchni (oprócz zmywania). Ale żeby piec i swoje wypieki sprzedawać... To nie przyszło mi do głowy. Wystarczył tylko mały szczegół, zbieg okoliczności.

- A nie pieczesz przypadkiem też czegoś dla ludzi? - spytała któregoś razu Kinga. Od tygodnia moje psie ciacha stały na ladzie jej kawiarni, jako darmowy poczęstunek dla klientów- wielbicieli psów. Bycie blogerem to w dużej mierze praca charytatywna, zwłaszcza w fazie rozruchu. A ja próbuję się rozruszać z całych sił. To tu, to tam.
- Piekę... - odpowiedziałam zastanawiając się, co powiedzieć dalej. 
- A co na przykład? - spytała mimochodem Kinga. Powoli zaczynałam zdawać sobie sprawę, że ta przecudowna i zajęta 24 godziny na dobę duszyczka prawdopodobnie nigdy nie zajrzała na bloga. Czasami zdecydowanie przeceniam istotność tego, co robię. Przecież adres bloga wysyłałam jej tylko jakieś sto razy :)
- Ciasta, ciasteczka, kruche, drożdżowe, wilgotne i suche - zaczęłam recytować, trochę dla zgrywu. - I jakiegoś kuraka czasem też upiekę.

I tak od słowa do słowa i od żartu do żartu, stanęło w końcu na tym, że coś upiekę. Coś małego na początek, co można po prostu wziąć w rękę. I coś zimowego. Ciasteczka owsiane z żurawiną.

Ciasteczka owsiane z żurawiną


Składniki:
  • szklanka płatków owsianych
  • 150 g masła
  • 200 g mąki pszennej
  • 100 g cukru trzcinowego (lub mniej, jeśli chcemy upiec ciastka w wersji fit)
  • 3 żółtka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • pół szklanki suszonej żurawiny
Przygotowanie:
  1. Masło rozpuszczamy w rondelku. Jeśli mamy czas, możemy utrzeć je z cukrem. Ciastka będą miały dzięki temu bardziej jednolitą konsystencję i drobinki cukru nie będą wyczuwalne. Ja poszłam na łatwiznę i darowałam sobie mozolne ucieranie ;)
  2. Płatki rozdrabniamy w malakserze. Nie jest to konieczne, ale znacznie ułatwia późniejsze formowanie ciasteczek. Podobnie łatwiej będzie nam formować ciastka, jeśli delikatnie poszatkujemy żurawinę.
  3. Do miski wsypujemy mąkę, płatki, proszek do pieczenia oraz cukier (chyba, że wcześniej utarliśmy go z masłem) i wszystko lekko mieszamy. Dodajemy masło i żółtka. Ugniatamy. Najwygodniej i najszybciej robi się to ręką. Na koniec dodajemy żurawinę i ugniatamy, aż wszystkie składniki się połączą.
  4. Moja mama roluje ciasto i wkłada je do lodówki na godzinę. Wyjmuje je zupełnie twarde i kroi ostrym nożem na cienkie plasterki. W ten sposób ciasteczka mają podobny kształt i podobną grubość. Ja lubię, gdy po ciasteczkach widać na pierwszy rzut oka, że zostały ręcznie zrobione. Niewielkie kuleczki rozpłaszczam na dłoni i układam na papierze. Jest z tym troszkę więcej pracy, ale za to nie trzeba ciasta schładzać w lodówce. Pieczemy około 15 minut w 175 stopniach. Jeżeli ciasteczka są malutkie, możemy odpowiednio skrócić ten czas o 2-3 minuty. Po wyjęciu z piecyka ciastka muszą chwilę poleżeć- dopiero po ostygnięciu stwardnieją.
Smacznego!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz