wtorek, 17 grudnia 2013

O bieganiu po wybiegu w kuchni, czyli kruche bałwanki

- Ale piękne zdjęcia - westchnęłam nad bajecznie kolorową książką kucharską jednej z moich ulubionych blogerek-kucharek.
- Mmm... Faktycznie. Aż mi ślinka pociekła.

Leżeliśmy wieczorem w łóżku i jak przystało na stare dobre małżeństwo (choć bez obrączek)... czytaliśmy. Ja- książki kucharskie. On- rzeczy bardzo poważne o polityce i historii. Przyglądaliśmy się właśnie wyjątkowo misternej fotografii wyjątkowo misternego dania, a ja nie mogłam rozgryźć, co mi w tej całej konstrukcji nie pasuje.

- Tylko wiesz, co? - zauważył Darek. - Ja bym chyba nie wiedział, jak to zjeść. To wygląda pysznie, ale jest tak pięknie ułożone i w ogóle, że bałbym się, że coś popsuję.

Bingo, pomyślałam i zajrzałam na kolejne strony. Wszystkie potrawy cudownie wykreowane i sfotografowane w taki sposób, że usta same układały się w jedno wielkie łał! I mimo tej misterności wykonania, nic nie zachęcało, by poczłapać do kuchni i z radością przystąpić do gotowania. Bo przecież w domu nikt TAK nie gotuje i nie podaje swoich potraw. Siłą rzeczy pomyślałam o tych biednych modelkach. Chodzą chudzinki po wybiegu w dziwacznych i skrajnie niewygodnych strojach, ale w rzeczywistości przecież nikt o zdrowych zmysłach tak się nie ździabie. I wtedy mnie olśniło. Kuchnia to nie wybieg! Nagle zrozumiałam, dlaczego tak trudno mi znaleźć książkę kucharską, która rzeczywiście byłaby przydatna i dlaczego zaglądanie na popularne blogi kulinarne kończy się załamaniem kuchennym. No przecież tak się nie da gotować. Nie w domu, gdzie oprócz przygotowania obiadu trzeba jeszcze ogarnąć chaos, jakim jest życie ;) Gotowanie powinno być naturalne i proste. I wcale nie chodzi o ilość składników, czy poziom skomplikowania. Chodzi o pozytywne nastawienie i gotowanie dla przyjemności, a nie dla wystrzałowego efektu. Zresztą czasami największy efekt dają rzeczy proste. Ot, na przykład takie kruche bałwanki :)

Kruche bałwanki


Składniki:

  • 180 g roztopionego i ostudzonego masła
  • 200 g cukru pudru (lub odrobinę mniej, jeśli zamierzacie udekorować ciastka czymś bardzo słodkim, np. mleczną czekoladą lub cukrem pudrem)
  • 350 g mąki pszennej
  • 1 jajko
  • 1 żółtko
  • kilka kropel zapachu śmietankowego
  • szczypta drobno mielonej soli

Przygotowanie:

  1. Mąkę i sól umieszczamy na stolnicy lub blacie. Wszystkie pozostałe składniki łączymy ze sobą w malakserze na gładką masę. Dodajemy ją do mąki i wyrabiamy ciasto. Gdy będzie już miało jednolitą konsystencję ciastoliny, owijamy je w folie i wkładamy do lodówki na godzinę.
  2. Ciasto dzielimy mniej więcej na 3 części i wałkujemy na papierze do pieczenia aż będzie miało grubość ok 2 mm. Wykrawamy szklanką i przenosimy razem z papierem na blachę. Możemy na każdym ciastku odcisnąć wybrany kształt. Można to zrobić specjalnym stemplem do ciastek ale również zwykłymi foremkami do wykrawania. W tym drugim przypadku uważajcie, żeby nie nacisnąć zbyt mocno ;)
  3. Pieczemy w temperaturze 180ºC przez około 8 minut. Postarajcie się nie odchodzić zbyt daleko od piekarnika i zaglądajcie do ciastek od czasu do czasu. Nie wolno pozwolić, by zbytnio się zarumieniły. Jeśli uznacie, że 8 minut to za długo, skróćcie czas pieczenia do 6-7 minut.
  4. Po wyjęciu z pieca i ostygnięciu możecie udekorować swoje ciastka w dowolny sposób, np. lukrem lub czekoladą. Nasze ciastka posypaliśmy jedynie cukrem pudrem, żeby przypominały śnieżne kulki.
Smacznego!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz