środa, 18 grudnia 2013

Bezsenność w Warszawie, czyli co można robić nocą

Zdarzają Wam się bezsenne noce? Długie, wieczorne godziny, gdy pomimo zmęczenia sen po prostu nie chce nadejść. Gonitwa myśli nie pozwalająca chociaż na chwilę przestać obmyślać i planować życia, ku uciesze wszystkich bogów gotowych w każdej chwili tak zamieszać, żeby z planów nic nie wyszło. Miliony obrazów pojawiających się pod zmęczonymi powiekami, których nie można odegnać. I nagle okazuje się, że z zasypianiem jest trochę tak, jak z tym różowym słoniem. Możemy usilnie powtarzać sobie: "Nie myśl o różowym słoniu, nie myśl o różowym...", a on i tak przyjdzie nam do głowy.

- Przestań już myśleć i śpij - westchnął Darek i odwrócił się na drugi bok. On nigdy nie ma problemów z zaśnięciem. Zasypia jeszcze zanim przyłoży głowę do poduszki. Ja zwykle potrzebuję co najmniej pół godziny, żeby się umościć. A i to nie zawsze pomaga.

I w całym tym bezczynnym wpatrywaniu się w sufit najbardziej nie lubię świadomości, że marnuję czas. Czas przeznaczony na odpoczynek. Na całe szczęście jest jeden sposób by dobrze ten czas wykorzystać. No bo przecież co innego można robić o 3 nad ranem, jak nie wyrabiać ciasto na chleb.


Pomimo szczerych chęci, prawdopodobnie nie byłabym w stanie wykonać żadnej skomplikowanej czynności o tak wczesnej porze. Przepis na ten poranny bochenek jest więc banalnie prosty. Ot, zwykły pszenny chlebek na zakwasie. Jeśli Waszym snom nic nie dolega i spokojnie przesypiacie całe noce, możecie ten chlebek upiec w ciągu dnia. Wystarczy, że dobrze to rozplanujecie. Pamiętajcie, że chleb pszenny musi wyrastać minimum 2 razy. Tak więc przygotowanie tego bochenka (od momentu pierwszego wyrabiania ciasta do momentu wyjęcia z pieca) trwa około 8-9 godzin. Niby robota na cały dzień, a tak niewiele przy tym pracy :)


Pszenny bochenek na zakwasie


Składniki:

  • 600g mąki pszennej poznańskiej
  • 330ml ciepłej wody (nie wrzątek, ale może być gorąca)
  • pół szklanki zakwasu (pamiętając o tym, by przed pieczeniem chleba zakwas dokarmić około 6 godzin wcześniej)
  • łyżka soli
  • łyżka cukru
Przygotowanie:
  1. Wszystkie składniki umieszczamy na stolnicy według zasady: najpierw sypkie, potem płynne. Wyrabiamy ręcznie przez 10 minut. Jeśli się choć troszkę nie spocicie, to znaczy, że za słabo ugniatacie ;) Na początku ciasto może się kleić do rąk i stolnicy, ale pod koniec wyrabiania będzie już gładkie. Tak wyrobione ciasto umieszczamy w dużej misce i przykrywamy ściereczką. Ciasto wyrasta po raz pierwszy przez 2 godziny.
  2. Po upływie tego czasu robimy powtórkę. Zagniatamy (wystarczy 5 minut) i odstawiamy na drugie wyrastanie na kolejne 2 godziny.
  3. Wreszcie formujemy z ciasta nasz bochenek i umieszczamy go w porządnie oprószonym mąką koszyku do wyrastania chleba. Jeśli nie macie czegoś takiego, możecie wyłożyć miskę bawełnianą ściereczką i mocno oprószyć ją mąką. Ostatni raz ciasto będzie wyrastać 4 godziny.
  4. Po upływie tego czasu delikatnie odwracamy koszyk/miskę do góry dnem i delikatnie przekładamy nasz bochenek na blachę oprószoną mąką lub wyłożoną papierem. Jeśli koszyczek był oprószony mąką, ciasto powinno łatwo odejść. W razie gdyby przywarło, spróbujcie delikatnie podważać je dłonią.
  5. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 220 stopni (bez termoobiegu) przez 40 minut. Pamiętajmy, by na dole piekarnika umieścić naczynie żaroodporne z wodą. Po upływie czasu pieczenia wyłączamy piekarnik, ale chleb trzymamy w nim jeszcze przez 5 minut.
Smacznego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz