środa, 27 listopada 2013

O reżyserowaniu filmów z dziećmi i psami, czyli nasze ciastka na mieście

Gdy zajrzałam tu pierwszy raz, za oknami kwitła wiosna. Dzieci biegały kipiąc radością po ogródku, a zamiast kawy miało się ochotę na lody i orzeźwiające koktajle. Pamiętam moje zdziwienie, gdy koleżanka zaproponowała spontaniczny wypad na coś zimnego do picia. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że byłyśmy akurat w samym środku sobotniego spaceru z naszymi psiakami.

- Bardzo chętnie - odpowiedziałam zgodnie z prawdą - ale obiecałam Darkowi, że pojedziemy dziś kupić spodnie. Zanim wrócimy do domu, żeby zostawić psy, zrobi się już późno.
- Ale wcale nie trzeba ich odprowadzać. Tu niedaleko jest kawiarnia przyjazna psom.

Bardzo zaintrygowało mnie to określenie. Pomyślałam też, że Buba jest już na tyle duża, że może warto zacząć zaznajamiać ją z sytuacjami, w których musi grzecznie posiedzieć i poczekać. Co prawda labradory nigdy nie dorastają (i nie mądrzeją), ale co tam! Raz kozie śmierć- pomyślałam.

Na miejscu okazało się, że wszystko się zgadza. Wyliczancafe jest kawiarnią przyjazną psom. Ale nie tylko. Wystarczy tylko otworzyć drzwi, by już w przedsionku poczuć się, jak u siebie. Nawet kolorowe haczyki na kurtki zachęcają, by odwiesić płaszcz i na chwilę zwolnić nieustanną gonitwę myśli. Na półkach pełno tu książek i gier planszowych dla dzieci w różnym wieku, pod oknem kolorowe poduchy aż się proszą, by na nich usiąść, a na ścianach wiszą fotografie uśmiechniętych dziecięcych buź i psich pysków. Tak,to miejsce jest przyjazne wszystkim: psom, dorosłym i dzieciom. Pamiętam wypowiedź Gavina Hooda- reżysera "W pustyni i w puszczy". W jednym z wywiadów promujących film wspominał, że na zajęciach z reżyserii doradzano mu, by nigdy nie brał się za kręcenie filmów z dziećmi lub ze zwierzętami. A jeśli już nie ma wyjścia, to nigdy naraz. A tu proszę. Można? Można!

Gdy my popijałyśmy swoje napoje, psiaki leżały obok stolika i nawet Buba była spokojna. Być może udzieliła jej się atmosfera tego miejsca. Już wtedy przyszło mi do głowy, że skoro my wpadamy do kawiarni na ciacho, to pies mógłby zrobić to samo. Ale, jak to zwykle bywa z pomysłami, muszą dojrzeć, byśmy odważyli się je zerwać.

Dziś pierwsza partia ciasteczek własnego wyrobu jest już dostępna w Wyliczancafe. Każdy może sobie otworzyć słoiczek i wyciągnąć ciacho dla swojego psiaka. Tego pod stolikiem albo tego, który czeka w domu. Ot tak, za darmo. Bo to kawiarnia prawdziwie przyjazna psom. I ludziom też.

* ciastka upieczone na tę okazję to pomidorowe kruche ciasteczka z wędzonym pstrągiem. Przepis już wkrótce na blogu.
** Wyliczancafe znajdziecie --> tutaj (ul. Kakowskiego 8, Warszawa)









6 komentarzy:

  1. Przepysznie! Będę polecał znajomym! Oczywiście tym, którzy jeszcze żyją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Jak znajdę kuriera, który zna drogę, to podeślę kilka ciastek na górę ;)

      Usuń
  2. Witaj. Super kawiarnia, czy znasz jeszcze w takim samym stylu w innych miastach? Szkoda, że tak ich jest mało, bo jeszcze o takiej nie słyszałam. B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, może Cie zaskoczę, ale kawiarni przyjaznych psom jest więcej, niż mogłoby się zdawać. Większość z nich nie ogłasza tego jednak wszem i wobec, a szkoda. Zwykła kartka naklejona na drzwiach z napisem 'dog friendly' załatwiłaby sprawę. Szukając lokalu, gdzie moje psie ciacha mogłyby się pojawić znalazłam całkiem sporo takich, które nie widzą problemu w psim kliencie, a nawet mają na zapleczu miskę na wodę. Myślę, że w większości większych miast znajdą się takie lokale, ale prawdopodobnie nie dowiemy się tego z ich stron internetowych. Najłatwiej chyba zadzwonić i spytać. Mam nadzieję, że znajdziesz takie swoje miejsce, gdzie psiak może Ci potowarzyszyć w spotkaniu na kawę ;)

      Usuń
  3. Fajne miejsce jest na Żoliborzu, nazywa się Coco De Oro. Zacznę od wystroju bo jest istotny w dalszej ocenie. Wygląda rewelacyjnie, stare stoliki, kanapy, krzesła fotele zupełnie różne, nie pasujące do siebie, co tworzy klimat. Kuchnia bałkańska, piwo, kawa itd... Wchodząc można zobaczyć wyciągnięte wyluzowane psy które obok swoich właścicieli wysypiają się na kanapach czy fotelach. Nikomu to nie przeszkadza, super klimat. POLECAM!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! W wolnej chwili to sprawdzę :) I chyba będę rozwijać ten temat, bo po komentarzach widzę, że nas to interesuje. Kryzys, nie kryzys i zima, nie zima- chyba po prostu lubimy sobie czasem gdzieś wyjść w gronie przyjaciół. A pies przecież przyjaciel :)

      Usuń