wtorek, 10 września 2013

Pożegnanie lata

W ten weekend było wiele powodów, by świętować. 40te urodziny mojego najstarszego kuzyna (wybacz tego "najstarszego", kochany). Drugi miesiąc istnienia na tym świecie córeczki mojego brata. I pierwsze od wielu już lat spotkanie w takim gronie. Hasło padło jakiś miesiąc temu. Wszyscy kuzyni w jednym miejscu, na jeden weekend. Nie miało znaczenia, że ktoś ma dalej, a ktoś bliżej. Nie miało znaczenia, że część z nas musiała pobrać urlopy, poudawać chorobę przed szefem, czy przełożyć ważne spotkania. A gdy już wszyscy dotarli na miejsce, znowu poczułam się, jak mała dziewczynka otoczona olbrzymami.




Miałam to szczęście, że dorastałam w towarzystwie samych chłopców. Szczęście, bo zawsze wolałam się ganiać z chłopcami po podwórku, niż bawić lalkami. Byłam ich małą Zuzią i byłam pewna, że w razie czego pięciu dryblasów stanie po mojej stronie. No chyba, że chodziło o zabawę kolejką albo grę w piłkę. Wtedy mogłam co najwyżej stanąć smętnie na bramce. Świat męskich zabaw nie zawsze stał przede mną otworem.
Gdy Kuba i Jacek nie chcieli się ze mną bawić lub złośliwie droczyli się ze mną, biegłam do Tomka. Ten- zawsze odpowiedzialny i poważny- zaraz zaprowadzał porządek. Erykowi uwielbiałam szperać w szafkach, bo tak dobitnie zaznaczał, że tego nie wolno. Przemka zawsze udawało mi się namówić na nawet najgłupsze pomysły, jak na przykład pływanie w jeziorze podczas burzy. Marudził pod nosem i cierpliwie towarzyszył mi w tych głupstwach, bo przecież dumnie powtarzałam, że kiedyś za niego wyjdę. Później on dostawał lanie, a ja już knułam kolejne przygody.

Tak, w ten weekend było wiele powodów, by świętować. Najważniejszym z nich była rodzina. Życie może się przewracać do góry nogami i rozsypywać w drobny pył, by ponownie stworzyć nowe konstelacje, jak w kalejdoskopie. Ale gdy patrze na stare zdjęcia, to dochodzę do wniosku, że są rzeczy które się nie zmieniają. Nadal jestem małą Zuzią otoczoną moimi olbrzymami.

Tomku, dziękujemy za jeden z najlepszych weekendów w naszym życiu :)








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz