wtorek, 18 czerwca 2013

O różnych rodzajach prażynek, czyli razowe poduszeczki z łososiem dla psa

Nad naszym jeziorkiem rozpoczął się niedawno sezon prażynkowy. Dzień w dzień leżą wzdłuż brzegu prażynki i prażą się na coraz bardziej bordowy kolor. Niektóre leżą na kocykach, inne na leżaczkach, ale każda bez wyjątku ma przy sobie zestaw prażynkowy: smakołyki, plastikowe butelki i klapeczki. A wszystko to zajmuje czołowe miejsca na liście psich pasji.

Niektóre prażynki reagują na widok psa piskiem. Zdaje się, że dotyk zimnego nosa na rozpalonej słońcem skórze wywołuje u nich coś w rodzaju szoku termicznego. U innych widok psa rozbudza prawdziwie powstańcze tendencje. Dźwigają się mozolnie z kocyków i wymachując rękoma biegną tworzyć barykady wokół swoich plecaczków i torebek, a przy tym krzyczą w niebo głosy: „Psy to powinny na smyczy i w kagańcu chodzić!” Zawsze mnie korci, żeby się odgryźć i zapytać, czy prażynka wie, że roznegliżowanie się w miejscu publicznym grozi mandatem. Eh… za grzeczna jestem.

Są też prażynki, które na widok psa klaszczą po dziecięcemu w ręce i wołają uradowanym głosem: „Piesek!” Pieskowi nie pozostaje więc nic innego, jak podbiec i grzecznie zamerdać ogonkiem. Niestety, gdy tylko podbiega już bardzo blisko (a przecież musi, by powąchać prażynkę tu i ówdzie), okazuje się, że piesek był śliczniejszy i słodszy z daleka. „Oj, jaki mokry, jaki brudny, jak mu śmierdzi z pyska! Oj nie ruszaj, oj zostaw, oj odejdź!”

Muszę się sporo napracować, by oszczędzić Bubie tych interakcji z prażynkami. Wychodzimy w godzinach, gdy na prażenie się jest jeszcze za wcześnie, lub już za późno. Niestety raz na tydzień zdarzają się weekendy, a wtedy to już mamy zmasowany atak prażynek na nasze jeziorko. Niektóre uzbrojone w grille, wózki z dziećmi i małe, znerwicowane pieski. Wydaje mi się, że jednak znalazłam sposób na odciągnięcie Buby od tych wszystkich atrakcji. Wystarczy, że mam w kieszeni coś, co Buba kocha bardziej niż całe góry butelek, klapeczek i kanapek z szynką. Razowe poduszeczki z łososiem. 

Razowe poduszeczki z łososiem

Składniki:

  • 120 g świeżego łososia
  • 220 g jogurtu greckiego
  • 3 żółtka
  • 2,5 szklanki mąki razowej
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • garść mąki pszennej
  • szczypta świeżych ziół (rozmaryn, tymianek, oregano, etc.)
  1. Łososia, jogurt i żółtka oraz zioła miksujemy w blenderze.
  2. Dodajemy masę do mąki razowej i zagniatamy ciasto z dodatkiem oliwy.
  3. Gdy wszystkie składniki dobrze się ze sobą połączą, wkładamy ciasto na godzinę do lodówki.
  4. Po upływie tego czasu zagniatamy je ponownie z dodatkiem ok. garści mąki pszennej. Ciasto może kleić się do blatu, powinno jednak dać się formować. Dzielimy je na 2 części.
  5. Każdą część rozwałkowujemy (najlepiej między dwoma arkuszami papieru do pieczenia) na grubość mniej więcej 3 - 4 mm i wycinamy prostokąciki okrągłym nożykiem do pizzy.
  6. Układamy na blasze i pieczemy w temperaturze 200 stopni przez 10 - 12 minut.
Smacznego psiaki!






2 komentarze:

  1. Dziękujemy bardzo za przepis! :) Chyba wypróbuje wszystkie zamieszczone tutaj. Mam tylko pytanie odnośnie przechowywania, ile czasu i gdzie? Z góry dziękuję za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć :) większość ciastek przechowuję w szklanym słoiku (jak na zdjęciach). Wytrzymują z powodzeniem około tygodnia. Na wszelki wypadek nie zamykam pokrywki. Lepiej, żeby ciastka przeschły, niż się zepsuły. Część ciastek można też od razu po upieczeniu zamrozić "na później", choc z doświadczenia wiem, że w psim słowniku nie ma czegoś takiego, jak 'póżniej' ;) Powodzenia przy pieczeniu. Koniecznie daj znać, jak wyszły :)

    OdpowiedzUsuń