niedziela, 2 czerwca 2013

O odciskach przeszłości i ptasim mleczku, czyli krakersy à la chicken soup dla psa

Lubię pomysły kuchenne, które pozwalają wtórnie wykorzystać to, co już spełniło swoją główną rolę. To chyba przez wzgląd na ten odcisk, który noszą na ramieniu pokolenia moje i wcześniejsze. Jest, jak wyraźny ślad po szczepieniu. Z czasem staje się nawet coraz bardziej wyczuwalny. I choć czasy bywały wtedy trudne, lubię ten ślad i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Cieszę się, że moje dzieci nie będą już tego śladu nosić (mam nadzieję), ale jednocześnie nie zazdroszczę młodszym ode mnie- nieświadomym, jak to kiedyś było. A było różnie. I choć moi rodzice, dziadkowie i cała familia ciotek i wujków stawała na głowie, byśmy my- mali tego nie odczuli, czasem trochę czuliśmy. Dziś, gdy widzę jakieś małe rozwrzeszczane dziecko uwieszone swojej mamy w sklepie i żądające tego czy owego, to trochę mi się tego dziecka robi żal. Bo tej jednej lekcji życie go nie nauczy. Lekcji pokory. My nigdy nie prosiliśmy o nic w sklepie. Wiedzieliśmy, że mama wkłada do koszyka dokładnie tyle, na ile możemy sobie pozwolić i że gdyby tylko mogła, włożyłaby więcej. A jeśli czasem w koszyku znalazło się ptasie mleczko, to było to wtedy najpyszniejsze ptasie mleczko na świecie. Przechowywaliśmy je z bratem głęboko w szufladzie i każdego dnia częstowaliśmy się jedną kostką, którą dzieliliśmy na pół moim nożykiem dla lalek. I nikt nie narzekał, nikt nie marudził i nie jojczył.
Za każdym razem, gdy muszę coś wyrzucić, odcisk nieprzyjemnie uwiera. Na całe szczęście posiadanie psów minimalizuje ten kłopot. Nie żebym traktowała psa, jak śmietnik, ale takie na przykład mięsko z rosołu... Pychotka :)

Krakersy à la chicken soup dla psa


Składniki (na około 30 sztuk) :
  • 4 ugotowane skrzydełka kurczaka
  • 2 ugotowane marchewki
  • 3 żółtka
  • 50 g margaryny do pieczenia (użyłam Kasi)
  • mały kubełek śmietany 12% (200 g)
  • szczypta natki pietruszki
  • minimum 2 szklanki mąki pszennej (może więcej, w zależności od wielkości skrzydełek)
  1. Mięso oddzielamy od kości i chrząstek. Kości bezapelacyjnie lądują w koszu na śmieci. Chrząstki, no cóż... Pewnie już od dawna siedzi przy was jakaś psia mordka :)
  2. Mięso i marchewki umieszczamy w blenderze. Użyłam tych z rosołu, trzeba jednak pamiętać, by bulion doprawić i osolić dopiero po wyjęciu mięsa i warzyw, które chcemy dać psu. Pokarmu dla psów nie powinno się solić. W blenderze umieszczamy również żółtka i pietruszkę i miksujemy na jednolitą masę. Nie dodawajcie zbyt dużo pietruszki- działa moczopędnie ;)
  3. Na stolnicy wysypujemy 2 szklanki mąki, dodajemy zmiksowaną masę, rozdrobnioną margarynę i śmietanę i ugniatamy wszystko tak długo, aż ciasto będzie się odklejać od rąk. Jeżeli jest zbyt lepkie, podsypujemy mąką.
  4. Wyrobione ciasto przykrywamy folią i wkładamy na minimum godzinę do lodówki.
  5. Dzielimy na 4 porcje i każdą kolejno wałkujemy na szerokość ok. 5 mm. Najlepiej jest rozwałkować ciasto pomiędzy dwoma arkuszami papieru do pieczenia. Wtedy mamy pewność, że nie będzie się kleić ani do podłoża, ani do wałka. Dowolną foremką wykrawamy ciastka i układamy je na papierze do pieczenia. Pieczemy 15 minut w temperaturze 200 stopni.
Smacznego psiaki!





2 komentarze:

  1. jak długo można je przechowywać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. około dwóch tygodni :) możliwe, że dłużej. u nas nigdy dłużej nie wytrzymały. 2 psie pyski już o to zadbały ;)

      Usuń