czwartek, 23 maja 2013

W poszukiwaniu konwalii

Aniołek, fiołek, róża, bez...
... konwalia, balia, wściekły pies!

Kto pamięta te wyliczanki? Ja pamiętam. Zaciskając piąstki odmawiałam w głowie naiwną mantrę: "Tylko nie ja, tylko nie ja." Nikt nie chciał kryć, każdy wolał się chować. Najlepsze kryjówki zawsze wymyślał mój kolega. Nie był zbyt urokliwym dzieckiem. Chude nóżki krzywo rozjeżdżały się na wysokości kolan, buzię zawsze pokrywało takie, czy inne uczulenie, biegać też nie umiał zbyt szybko. Ale gdy trzeba było wymyślić nową, fascynującą zabawę i miało się na to tylko kilka minut zanim mama zawoła na obiad, wszyscy biegli do niego. Kiedyś podczas zabawy w chowanego schował się tak, że nie mogli go znaleźć nawet rodzice. Trzeba było zadzwonić po jego mamę, bo była obawa, że zaginął. Dopiero ona odnalazła syna ukrytego na przyczepce jednego z zaparkowanych w pobliżu aut. Zmęczył się czekaniem, aż go ktoś odnajdzie i zasnął. Przespał tak całe popołudnie.

Ale najlepiej bawiło się w chowanego na wakacjach nad jeziorem. Tam mieliśmy więcej swobody. Dokoła lasy i łąki. Rodzice nie bali się nas puszczać samych. Biegaliśmy i chowaliśmy się do upadłego. I bardzo często zapominaliśmy, by wrócić na obiad. Tam było tyle kryjówek do odkrycia, tyle nowych psot do wypróbowania...

Wczoraj zaserwowałam sobie mały powrót do przeszłości- wybrałam się na wyprawę w poszukiwaniu konwalii. Znalazł się też bez, pies był ze mną (choć nie wściekły). Przez moment miałam wrażenie, że znów "mam 7 lat i kolorowy swój świat", jak w rymowance.










2 komentarze:

  1. Cudownie! Gdzie taki zaczarowany ogród? :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Na dawnych działkach ogrodniczych, na Gocławiu. Już niedługo ten teren zostanie zrównany z ziemią i powstaną na nim pachnące betonem, zamknięte osiedla. Zniknie wszystko. Kwiaty, drzewa owocowe, truskawki i porzeczki- wszystko, co zostało po dawnych działkach i ich właścicielach :(

    OdpowiedzUsuń