wtorek, 28 maja 2013

Spowodować słońce, czyli o życzliwości i pieczeniu drożdżowego placka z rabarbarem i truskawkami

Obudziłam się wczoraj z solidnym postanowieniem. Spowoduję słońce! Cały dzień uśmiechałam się do wszystkich, na przekór pogodzie wybrałam się z psem na długi spacer na bazarek. Buba to uwielbia. Już doskonale wie, do którego stoiska podejść, żeby dostać soczyste jabłuszko lub pyszną, lekko zeschniętą bułeczkę. Ale najbardziej na widok Buby cieszy się pani z kwiatkami, które pewnie przynosi z własnej działki. Dlaczego? Myślę, że Buba o czymś jej przypomina, może o dawnym towarzyszu i przyjacielu... Wita ją z otwartymi ramionami i na dzień dobry wlewa do pustego wiaderka po kwiatkach trochę wody. Mały gest życzliwości, a ile znaczy dla zziajanego psa. I dla mnie. Bo odkąd mieszkamy w Warszawie, zdążyłam się już nasłuchać. Że psy brudzą, że śmierdzą, że kto to widział zwierzęta w domu trzymać. Od wyjątkowo życzliwej osoby usłyszałam już nawet, że jestem sadystką, bo dwa psy w bloku na jedenastym piętrze trzymam. Domyślam się, że gdybyśmy mieszkali piętro niżej, sytuacja wyglądałaby inaczej. Tak jakbym trzymała dziewczyny w klatkach. A prawda jest przecież taka, że nasze psice mają lepiej niż niejeden psiak w willi z wielkim ogrodem. Może zresztą nie powinnam się przejmować, bo ta sama życzliwa osoba, mając willę z wielkim ogrodem obdarowała swojego psa obrożą elektryczną, żeby kwiatków nie wykopywał. 

- Za dużo myślisz- powiedział mi kiedyś Darek. - Martwisz się za wszystkich i wszystkim się przejmujesz, zamiast po prostu cieszyć się tym, co mamy.
- Przyganiał kocioł garnkowi- odburknęłam, ale w duszy przyznałam mu rację. Jak ja nie cierpię, gdy on ma rację ;) 

Tak więc wczoraj postanowiłam spowodować słońce. Nie martwiłam się i nie przejmowałam wszystkim (no, może tylko troszeczkę), uśmiechałam się do wszystkich życzliwych osób i... upiekłam placek drożdżowy z truskawkami i rabarbarem. I właśnie wtedy wyszło słońce, dosłownie na moment. Truskawki niestety nie były nasze, krajowe. Ale rabarbar był świeżutki, prosto z ogródka pani od kwiatków.


Składniki:

  • 500 g mąki pszennej
  • 20g świeżych drożdży
  • 3 żółtka
  • 60 g cukru pudru
  • 60 g rozpuszczonego masła lub margaryny do pieczenia (użyłam Kasi, jest miękka i nie trzeba jej rozpuszczać)
  • łyżka cukru waniliowego i łyżeczka zapachu waniliowego
  • 200 ml mleka
  • szczypta soli
  • na wierzch: 
    • 3 łodygi rabarbaru 
    • ok. 10 dużych truskawek
    • 2 łyżki cukru
    • kruszonka (opcjonalnie) - 80g mąki + 50g masła + 50g cukru



  1. Mleko należy podgrzać. W 1/3 szklanki ciepłego mleka rozpuszczamy drożdże, dodajemy łyżeczkę cukru i oprószamy delikatnie mąką. Odstawiamy na pół godziny do wyrośnięcia.
  2. W tym czasie możemy przygotować kruszonkę. Wszystkie składniki wystarczy utrzeć ze sobą drewnianą łyżką. Kruszonka powinna dawać się formować palcami w okruchy.
  3. Gdy drożdże wyrosną, dodajemy je do pozostałych składników na ciasto i dokładnie wyrabiamy. Użyłam miksera z końcówkami do wyrabiania ciasta. Jak już wspominałam, to był dzień nie martwienia się. Nie znalazłabym w sobie wystarczająco dużo złości, by porządnie wyrobić ciasto ręką. Mikser zawsze ma tej energii pod dostatkiem ;) Ciasto jest wyrobione, gdy ma jednolitą konsystencję i jest pulchne. Odstawiamy je do wyrośnięcia na minimum godzinę. Dobrze jest przykryć miskę bawełnianą ściereczką, żeby nie wyschło.
  4. W tym czasie możemy przygotować rabarbar, choć zajmuje to tylko 15 minut. Ja zdążyłam jeszcze nastawić pranie i zmyć podłogi ;) To wszystko od nadmiaru pozytywnego nastawienia ;) 
  5. Rabarbar płuczemy i obieramy z wierzchniej skórki. Kroimy go w niezbyt grube plasterki i dusimy w garnuszku z dodatkiem łyżki wody. Po 10 minutach dodajemy cukier i wyłączamy ogień, ale nie zdejmujemy garnuszka z palnika, żeby rabarbar "doszedł". Właściwie to mam płytę na prąd, ale z przyzwyczajenia mówię, że coś trzymam na ogniu ;)
  6. Gdy ciasto wyrośnie, przekładamy je do formy. Ciasto zwiększy swoją objętość co najmniej dwukrotnie, więc dopasujmy głębokość formy tak, by podczas pieczenia placek nie wyszedł na bok. Na wierzchu układamy połówki truskawek, a w wolne miejsca przekładamy ostudzony rabarbar. Całość posypujemy kruszonką i pieczemy w 180 stopniach przez około 50 minut. Wszystko zależy od wielkości formy i w rezultacie od grubości ciasta. Najlepiej jest sprawdzać patyczkiem, czy ciasto się upiekło co jakieś pięć minut od 45 minuty pieczenia.
Smacznego!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz