piątek, 12 kwietnia 2013

Te czerwone kwiatki w oknach


Wiosna, gdy już zjawi się łaskawie, przyniesie ze sobą pytanie. Co począć z tymi paroma dodatkowymi metrami kwadratowymi, jakie mamy za drzwiami balkonowymi? Albo, tak jak w przypadku mojego pierwszego mieszkania na Saskiej Kępie- z tą połową metra kwadratowego ;)
Wyuczony konformizm każe mi gnać w sobotę do tesco i kupić pelargonie. Oczywiście czerwone. Gdy spytałam kiedyś koleżankę z Norwegii, co najlepiej zapamiętała ze swojej wizyty w Polsce, usłyszałam, że te czerwone kwiatki w oknach. Zawsze to lepiej być zapamiętanym, jako kraj akurat z kwiatków, ale czy rzeczywiście pelargonie są jedynym, co może rosnąć na balkonie?
A gdyby tak zaprosić jakieś drzewko, świeże zioła, aromatyczną lawendę...
Oficjalnie ślubuję być w tym roku nonkonformistką. Przynajmniej na własnym balkonie. Wyszperałam już w sieci sporo inspiracji i pomysłów, na kartce spisuję terminy kwitnienia, zabrałam się do rzeczy bardzo skrupulatnie. Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie. Na przykład taki balkon :)

/źr. www.pinterest.com/
/źr. www.pinterest.com/
/źr. www.pinterest.com/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz