niedziela, 14 kwietnia 2013

Osiedle serdecznie otwarte


Odwiedzając w zeszłym roku mamę w Sztokholmie zostałam przez znajomych zaproszona na przyjęcie urodzinowe. Gdy dotarłam pod wskazany adres, okazało się, że drzwi są zamknięte na cztery spusty, a za nimi cisza. Coś pomyliłam- pomyślałam. Mój szwedzki nawet nie raczkuje, raczej pełza, pewnie źle zrozumiałam godzinę, albo adres... I gdy miałam już odejść z kwitkiem, zza okien klatki schodowej wychodzącej na dziedziniec kamienicy dobiegły mnie śmiechy i chichy oznaczające świetną zabawę i już wypite co najmniej dwa kieliszki wina. Wyjrzałam przez okno i bardzo się zdziwiłam, bo moim oczom ukazał się niecodzienny widok. Na kostce brukowej dziedzińca ustawiono stoły, prawdopodobnie wyniesione z kuchni i jadalni co najmniej kilku okolicznych mieszkań. Wokół biegały dzieci, całkowicie bezpieczne w otoczeniu ramion kamienicy- z dala od ulicy, a z poszczególnych klatek wychodzili kolejni sąsiedzi niosąc talerze i miski z pysznościami. Przez okno jednego z mieszkań na parterze ktoś przeciągnął kabel od radia, w kącie najdalej odsuniętym od wszystkich okien ustawiono grill. Prawdziwe garden party... na dziedzińcu. W samym centrum miasta. Rany, jak ja się tam świetnie bawiłam! Na luzie, bez nadęcia właściwego dla białych obrusów w restauracji, bez rozleniwienia, jakie zwykle dopada po obiedzie w czterech ścianach.
Obiecałam sobie wtedy, że kiedyś uskutecznię tę tradycję na swoim osiedlu, w Warszawie. Na zamkniętym osiedlu, strzeżonym przez ochronę, pełnym tabliczek zabraniających tego i owego, pełnym krat w oknach na parterze i kodów do wszystkich wejść. A mówią, że to Skandynawowie są chłodni i zdystansowani.
Pomyślcie tylko- o ile przyjemniejsze stałyby się te nasze zamknięte osiedla, gdybyśmy dziedziniec przestali uważać za zwykły łącznik pomiędzy ulicą a naszym mieszkaniem. Gdybyśmy się otworzyli i wyszli z tej zatęchłej izolacji własnego mieszkania. 
Ktoś powiedział mi, że w Szwecji to normalne. Mają tak mało słońca i ciepła w roku, że jak już się trafi ładny dzień, starają się z niego w pełni skorzystać- na powietrzu. No tak. A my mamy tego słońca i ciepła trochę więcej i nie korzystamy z niego wcale.

 
/źr. www.courtyardsoffrance.com/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz