wtorek, 30 kwietnia 2013

O parasolkach, Sycylii i wędzonych rybach

- Na pewno spakowałaś parasolkę?- spytał po raz dziesiąty Darek, gdy już dojeżdżaliśmy do Darłowa.
- Tak, skarbie, pytałeś o to jeszcze zanim wyjechaliśmy z garażu i od tamtej pory nic się w tej kwestii nie zmieniło.
Widząc po jego naburmuszonej minie, że już szykuje się do zadania kolejnych pytań z serii: "Czy oby na pewno jesteśmy dobrze przygotowani do wyjazdu nad to wstrętne, zimne morze?", wyrecytowałam:
- Tak, spakowałam też kalosze, kurtki puchowe i polary. Mamy też kilka skór renifera, instrukcję budowy igloo oraz stroje narciarskie.
Spojrzał na mnie z ukosa, ale nie uśmiechnął się. Uśmiechnęły się tylko oczy.

Darek nie lubi naszego morza. Bo zimno, bo daleko, bo w sezonie dziwacznie drogo. I bo pada. Zwłaszcza, bo pada. Szukam jakiegoś argumentu, ale nie potrafię znaleźć. Faktycznie, każdy nasz wypad nad morze kończy się tak samo- przeziębieniem.

- Tym razem będzie inaczej- obiecywałam jeszcze przed wyjazdem. -Tym razem nie będziemy się nastawiać na ładną pogodę i po prostu spędzimy trochę czasu z rodziną.
- Że też musiałaś się urodzić tak daleko- westchnął. - Nie mogłaś już lepiej na jakiejś Sycylii?
- Gdybym przyszła na świat na Sycylii, byłabym teraz wielką Mamma Mią z siedmiorgiem dzieci.
- O Jezu! Dobra, to już lepiej bądź z pomorza.

A jak było? Zimno. I padało. Ale nie nastawialiśmy się, że będzie inaczej i może nawet udało nam się odkryć coś pięknego. Prawdziwą magię. W otulaniu się jednym kocem przy kominku. W długich opowieściach dziadka o tym, jak to kiedyś było. W zapachu świeżych ryb wędzonych przez tatę. I w widoku psów śpiących głębokim snem w promieniach popołudniowego słońca i śniących o bieganiu po plaży.

Wróciliśmy zmęczeni, zmarznięci. Ale gdy patrzę na zdjęcia, robi mi się cieplej na sercu i nabieram sił do dalszej życiowej walki :)

* Jeśli marzy Wam się przyjechać nad morze i pobyć w ciszy i spokoju, z dala od turystycznego zgiełku, wśród szumu drzew i porannego śpiewu słowika, odwiedźcie nas :)

Moja rodzina prowadzi w Rusku k. Darłowa dom bardzo gościnny. Proponujemy Wam pobyt w przestronnym apartamencie kompleksowo urządzonym z widokiem na sad i osobnym wejściem lub jeden z mniejszych pokoi. Psy, dzieci, rodzice i przyjaciele zawsze są mile widziani :)

Zapraszamy :) Tata na pewno coś uwędzi, rozpali się ognisko i posiedzimy razem, aż na niebie obudzą się gwiazdy. Kto wie, może my akurat też tam będziemy... :)

Więcej informacji na stronie: www.morzedrzew.pl

2 komentarze:

  1. Czas spędzony u Twojego Taty i pani Joanny to jedne z najpiękniejszych wspomnień z tamtego roku. Uściskaj ich koniecznie od Wioli, Szymona i Luny o ile nas pamiętają. Już nie możemy się doczekać kiedy znowu ich odwiedzimy. A nasze polskie morze kocham całym sercem. Zawsze kochałam. A odkąd wiem, że jeszcze jest tam taki raj na Ziemi, jak Morze Drzew to kocham jeszcze bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. W imieniu całej bandy z Ruska :) Pamiętają Was, a jakże. Tato mówi: Ci fajni, młodzi ludzie z piechunem :) Zapraszają Was ponownie ZAWSZE :)

      Usuń