wtorek, 16 kwietnia 2013

Marchewkowe ciastka z bryndzą

Otworzyliśmy mini sanatorium pod psem. Maja (seniorka) jest już od dłuższego czasu na takim czy innym leczeniu. Starość ma swoje prawa. Jednym z podstawowych jest to, że już nie trzeba udawać twardziela. Można sobie po prostu trochę pochorować i trochę pomarudzić. Choć, jak patrzę na Majcię, która już ledwo chodzi, ale wciąż na hasło 'spacerek' zrywa się radośnie i merdając ogonem kuśtyka do drzwi, to myślę sobie, że mało kto starzeje się z taką godnością i pogodą ducha. Majcia, jesteś nie do zdarcia- mówi zawsze nasz psi lekarz, gdy widzi, jak nasza babunia od wejścia do kliniki nagle "zdrowieje" i udaje, że łapa wcale nie doskwiera. A tymczasem Buba (dzieciak) dochodzi do siebie po sterylizacji i już zdradza pierwsze objawy zwiększonego apetytu. Kto ma, ten wie, że zwiększony apetyt u labradora, to już poważna sprawa ;) Dla obu naszych chorowitków- rekonwalescentki i weteranki wymyśliłam coś lekkiego i pysznego. W sam raz na ciepłe, wiosenne spacery. Marchewkowe ciastka z bryndzą. Może nie aż tak aromatyczne, jak ciacha z tuńczykiem, ale na pewno bardziej dietetyczne :)

Składniki:

  • 4 średniej wielkości marchewki
  • 2 jaja i jedno żółtko (pewnie się domyślacie, co zrobiłam z pozostałym białkiem- Buba była zachwycona)
  • 100 g bryndzy
  • 3 łyżki śmietany 12%
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 10 łyżek mąki razowej
  • szczypta soli
  • garść posiekanej natki pietruszki
  1. Marchewki ucieramy na małych oczkach tarki. Posypujemy szczyptą soli. Chodzi tylko o to, by marchew puściła odrobinę soku. Wystarczy 1/4 łyżeczki od herbaty. Mieszamy i na chwilę odstawiamy.
  2. W tym czasie kroimy bryndzę na małe kawałki i siekamy pietruszkę. Piekarnik nastawiamy na 180 stopni.
  3. Do marchewki dodajemy jajka, oliwę i śmietanę. Dokładnie mieszamy.
  4. Dodajemy ser i ponownie mieszamy. Ja mieszam ręką, bo tak najłatwiej jest dokładnie rozprowadzić ser.
  5. Na koniec dodajemy mąkę i pietruszkę i znowu mieszamy. Mąka razowa wymaga nieco czasu by się 'uaktywnić', więc mieszanie powinno trwać minimum 5 minut. Ciasto powinno mieć konsystencję nieco gęstszą niż ciasto na placki ziemniaczane. Jeśli uznacie, że jest zbyt płynne, dodajcie 1-2 łyżek mąki.
  6. Na papier do pieczenia wykładamy łyżką małe placuszki o średnicy około 5 cm i rozpłaszczamy je. Pieczemy przez 25 minut. Gdy ten czas dobiegnie końca, wyłączam piekarnik, ale ciastka jeszcze zostawiam w cieple na kolejne 10 minut, żeby 'doszły'. Na koniec wyjmuję je, zostawiam do ostygnięcia i gotowe. Przechowujcie je w otwartym pojemniku i nie dłużej niż 4 dni. W lodówce mogą przetrwać ciut dłużej, ale możecie je też zamrozić. Chociaż szczerze? U nas nigdy nie starczą na dłużej niż 2 dni ;) Smacznego psiaki!
* Ciastka są miękkie i wilgotne, z powodzeniem dają się łamać na mniejsze kawałki. Jeśli jednak macie mniejsze psiaki, możecie ciastka formować łyżeczką do herbaty. Pamiętajcie jednak, by zmniejszyć wtedy czas pieczenia o minimum 5 minut ;)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz