środa, 27 marca 2013

Zapomniany język psów

Z książkami o wychowaniu psa jest trochę tak, jak z książkami o gotowaniu. Bardzo trudno znaleźć takie, które faktycznie da się czytać i co więcej- zastosować w praktyce. Większość książek kucharskich, które zdarzyło mi się kupić, wylądowała w koszu. Przepisy w nich prezentowane rzadko kiedy mają na celu opisanie procesu powstawania potrawy w tak przystępny sposób, by przeciętna kura domowa (np. ja) była w stanie ten proces odtworzyć. Zdecydowanie częściej książki kucharskie powstają jako część promocji kucharza i jego kucharskiej elokwencji. A fotografie prezentowane w takich książkach mają tyle wspólnego z rzeczywistością, co fotografie mocno zfotoszopowanej modelki  na rozkładówce Playboya ;)

Niestety, nie inaczej jest z poradnikami typu Jak wychować psa. Większość z nich prezentuje śliczne fotografie grzecznych i posłusznych piesków, wymyślnych przyrządów do tresury i oczywiście tysiące sposobów na wymuszenie posłuszeństwa, które jednak mają się nijak do rzeczywistości. Dlaczego? Bo psy mają temperament. Nie wiem, czy mają duszę, choć lubię myśleć, że tak. Ale temperament, a więc indywidualny sposób reagowania i zachowania mają na 100%. Zbadane, dowiedzione i udowodnione. Co to oznacza? To oznacza, że te tysiące metod szkolenia można wyrzucić do kosza. Metody mają to do siebie, że tam gdzie potrzebne jest indywidualne podejście, są do niczego.

Przewinęło mi się przez ręce wiele książek o psach. Od małych książeczek a la Twój pierwszy pies, po mądre księgi z zakresu behawiorystyki. We wszystkich pełno było haseł typu: przyjaciel, wierność, zabawa, ale również kara, nagroda, posłuszeństwo, wymuszenie. A ja pytam: jeśli chcesz się z kimś zaprzyjaźnić, to czy metodą kar i nagród wymuszasz na nim posłuszeństwo?

Kilka lat temu szperałam w uczelnianej księgarni w poszukiwaniu podręcznika (do metodologii, o zgrozo!) i natrafiłam na prawdziwy skarb. Z jakiegoś powodu książkę wyłożono w dziale zooterapia, choć z dogoterapią ma niewiele wspólnego. Moją uwagę przykuł jeden szczegół. Na większości książek  o psach okładka zarezerwowana jest dla fotografii przedstawiającej idealnie posłusznego, grzecznie siedzącego psa. Człowiek, jeśli już na takiej okładce się pojawia, to zwykle gestem nakazuje coś psu. Z surową miną, oczywiście i ciastkiem w ręku. Prawdziwy cyrk ;) A tu zaskoczenie: kobieta w luźnych, spacerowych ciuchach, uśmiechnięta od ucha do ucha, wokół szyi przewieszony pęk smyczy i... stado psów radośnie obok niej biegnących, podążających we wspólnym kierunku i wpatrzonych w nią... nie, nie ze strachem, czy tak zwanym posłuszeństwem w oczach. Z radością i tym cudownym pytaniem wymalowanym na pysku: Co dalej robimy?


Kupiłam bez mrugnięcia okiem i to od razu dwie części (teraz w sprzedaży są już chyba trzy). W domu przeczytałam od deski do deski i nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście. Wreszcie ktoś napisał książkę o zaprzyjaźnianiu się z psem, nie o tresowaniu go. O nawiązywaniu zdrowej relacji, nie o wymuszaniu posłuszeństwa. O ustalaniu normalnej, panującej w każdym stadzie hierarchii, gdzie przewodnik stada jest jeden i to on decyduje o sprawach dla stada ważnych, ale swoje przewodnictwo komunikuje w sposób dla innych zrozumiały. Nie przy pomocy ciastek, gwizdków i piszczałek. Przy pomocy codziennych, psich rytuałów. Tak ważnych i tak niedocenianych.

Jan Fennel, bo o jej książkach mowa, jest prawdziwym zaklinaczem koni od psów. Kto oglądał film z Robertem Redfordem (albo jeszcze lepiej- czytał książkę) ten wie, że do zaufania nie da się zmusić. Zaufanie trzeba budować. Bardzo cierpliwie budować.

Sama Jan opisuje zresztą swoją historię bardzo szczerze. Opisuje trudy i pomyłki i sposoby radzenia sobie z nimi. Niczego nie ubarwia, niczego nie przemilcza. Nie pokazuje nam pięknej i wystylizowanej fotografii wymyślnego tortu i nie mówi: zrób to sam! Wprost przeciwnie, przytacza historie z życia wzięte i wyjaśnia, jak sama doszła do odpowiednich wniosków. W rezultacie całość czyta się, jak opowieść. Wzruszającą opowieść o budowaniu zaufania.

Gorąco polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz