czwartek, 14 marca 2013

Zima pachnie cynamonem



  
Za oknem prawdziwa Kraina Śniegu i choć mamy już marzec, nic nie wskazuje na to, by wiosna miała zaraz nadejść. I choć wolę czysty i suchy śnieg od błota po kostki, muszę przyznać, że powoli mam już dosyć. Dosyć szczelnych warstw ubrań, które krępują i ograniczają, jak pancerz. Dosyć nadmiaru chmur i niedoboru słońca. Dosyć zimna atakującego w sekundę po wyjściu z łóżka. Wygląda na to, że z obecnej pogody cieszą się już tylko psy. Cieszą to zresztą nieadekwatne słowo. Radocha, jaką Buba prezentuje zaraz po wyjściu na dwór, tarzając się w śniegu i wbijając się z rozpędu w zaspy wślizgiem na plecach całkowicie wynagradza nam nasze zmęczenie zimą. Maja też na swój sposób potwierdza, że labradory to zdecydowanie zimnolubne bestie. Choć od ponad roku już nie biega z powodu chorych łap, czując puszysty śnieg pod poduszkami zaczyna brykać, jak owieczka.

I jeśli miałabym wybrać jedną rzecz, której będzie mi brakować, gdy zima wreszcie ustąpi, to powiedziałabym, że ciepła. Paradoksalnie, w zimie zawsze najbardziej uwielbiam ciepło. Ciepło, które ogarnia nas, gdy wracamy do domu, nastawiamy ciepłą kawę, koniecznie z mlekiem, a z piekarnika dochodzi zapach tak słodki i rozgrzewający, że aż chciałoby się przytulić do drzwi piekarnika. Zapach cynamonu.

Tak właśnie pachną moje ulubione drożdżówki- cynamonowe bułeczki, czyli skandynawskie kanelbullar. I tak właśnie zapachnie dziś w naszym domu i może poprzez zdjęcia- również na tym blogu :) Na blogu Elizy Morawskiej znalazłam świetny przepis na te zakręcone bułeczki. Podpierając się oryginalnym, szwedzkim przepisem, postaram się wyczarować dzisiaj coś pysznego. A wiedzieliście, że Szwedzi odmierzają mąkę w litrach? ;) No właśnie- dlatego też Bogu dzięki za przepis z White Plate z polskimi miarami :)

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz