wtorek, 19 marca 2013

O niechęci do podrobów i Warszawy, czyli serduszka drobiowe w warzywach

Z podrobami to jest trochę tak, jak z Warszawą. Albo się je lubi, albo nie znosi. A jeśli to drugie, to zwykle sporo wody musi w Wiśle upłynąć, żeby nasze nastawienie do tego miasta się zmieniło. Ah, przepraszam. Miało być o gotowaniu ;)

Moje nastawienie do podrobów było właśnie takie. Niechętne. Do Warszawy zresztą również. I długo się musiałam nachodzić po praskich uliczkach i kulinarnych ścieżkach, żeby... no właśnie- żeby co? Pokochać? Polubić? Zaakceptować?

Postanowiłam zabrać się do sprawy na poważnie i zdiagnozować problem. Dlaczego nie przepadam (delikatnie mówiąc) za podrobami. W dzieciństwie dni, w których na naszym stole lądowała wątróbka, były właśnie tymi dniami, gdy razem z bratem udawaliśmy chwilową głuchotę i tendencyjnie puszczaliśmy kątem ucha nawoływania mamy na obiad. W rezultacie byliśmy za to ucho zaciągani do stołu. Dwie rzeczy mi z tamtego okresu pozostały: niechęć do wątróbki i duże uszy ;)

Dlaczego? A no dlatego. Dlatego, że podroby mają ten specyficzny zapach, który zawsze kojarzył mi się z zapachem błota (sama nie wiem, czemu). Dlatego, że sposób ich przyrządzania był w moim dzieciństwie zawsze taki sam- obtoczyć w mące i usmażyć z cebulką. W rezultacie danie to zawsze wydawało mi się mdłe i nudne. No i sama wątróbka- jakaś taka gumiasta, zapychająca, sucha.

No! Skoro problem już zdiagnozowany, trzeba znaleźć rozwiązanie- pomyślałam jakiś rok temu i zaczęłam kombinować. Biedny Darek, zwykle to on najbardziej cierpi na tej mojej kuchennej kombinatoryce.
Ale udało się. Zwalczyłam nudę. A w dodatku okazało się, że przepis na wyjątkowo smaczne podroby wcale nie jest taki trudny :) No to co? Dacie się i wy przekonać do podrobów?


Składniki:

  • pół kilo serduszek drobiowych
  • pół szklanki mąki razowej
  • szklanka bulionu drobiowego (zawsze mam w zamrażalniku przynajmniej jeden pojemnik z taką ilością zamrożonego bulionu-robię na zapas, zawsze się przydaje)
  • średnia różowa cebula
  • biała część niewielkiego pora
  • średnia marchewka
  • porządna szczypta natki pietruszki
  • przyprawy: sól, pieprz, majeranek
  • olej do smażenia (ja użyłam rafinowanego oleju z orzechów arachidowych, może być każdy inny olej do smażenia- ważne, by był bez smaku i zapachu)
Serca drobiowe kupuję tylko w zaufanym mięsnym sklepie. Ważne, by nie były zbyt otłuszczone. Odrobina tłuszczyku zawsze jest obecna, jeśli jednak serca będą zbyt otłuszczone, potrawa wyjdzie ciężka i muląca.

Serduszek nie płuczemy, jedynie obtaczamy je w mące i na chwilę odstawiamy. Zupełnie tak, jak feralną wątróbkę ;) W tym czasie kroimy drobno warzywa i siekamy natkę pietruszki. Mam na siekanie ziół sprawdzony patent- tnę je drobno nożyczkami ;) Gdy wszystko jest już gotowe, rozgrzewamy olej na głębokiej patelni i podsmażamy serca. Nie wyrzucajcie mąki, która została po ich obtaczaniu- przyda się. Uwaga- serduszka mogą pryskać. Uzbrójcie się w fartuch i siatkową osłonę na patelnię, ale nie przykrywajcie patelni pokrywką, bo serduszka mają się najpierw podsmażyć, a nie udusić ;)

Gdy serduszka się lekko zarumienią, dodajcie pokrojoną cebulę. Co jakiś czas mieszając, dodajcie przyprawy. Gdy cebulka się zeszkli, zmniejszcie gaz i dosypcie resztę mąki. Dokładnie wymieszajcie i po kilku minutach dodajcie pozostałe warzywa. Znowu trzeba pomieszać i poczekać kilka minut. Na koniec dodajcie bulion, delikatnie rozprowadźcie go po całej patelni i trzymajcie jeszcze (teraz już pod przykrywką) na najmniejszym ogniu przez dobre 20 minut. Całość powinna, jak mawiała moja babcia, pyrkać :) Jeśli po tym czasie okaże się, że sos wyszedł za gęsty, dolejcie odrobinę wody.

Serduszka podaję z kaszą i gotowanymi na parze warzywami, na przykład z brokułami. Smacznego!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz